Tsukasa Mogamigawa - Kimi no mune no naka ni

recenzja - 28.03.2017 02:01

Tęsknota za domem wyrażona muzyką.

W czerwcu 2016 roku śpiewający enkę artysta visual kei, Tsukasa Mogamigawa, obchodził pierwszą rocznicę swojego debiutu major. Niedługo potem muzyk zapowiedział wydanie swojego trzeciego singla, Kimi no mune no naka ni, który ukazał się 12 października. Tym razem utwór tytułowy został nagrany we współpracy z pochodzącym z Iwate piosenkarzem i tekściarzem, Tetsuyą Matsumoto.

Balladę Kimi no mune no naka ni charakteryzuje poruszający głos Tsukasy oraz delikatna warstwa instrumentalna, na którą złożyły się dźwięki fortepianu i smyczków. Jeśli zamknie się oczy, można dać się ponieść temu wokalowi i melodii do jakiegoś pięknego miejsca z przeszłości. Po utworze tytułowym następuje Aitai yo, kolejny przykład współpracy Tsukasy z jego kolegą z THE MICRO HEAD 4N'S, kazuyą.

Muzyka skomponowana przez kazuyę jest równie agresywna co łagodna, towarzyszą jej tradycyjne japońskie instrumenty oraz wyraźne partie gitary elektrycznej. Słowa utworu napisał Tsukasa wspólnie z ma-sayą, który jest odpowiedzialny za teksty dla Hey! Say! JUMP i Arashi. Ze względu na ciągłe zmiany tempa oraz na przemian głośną i delikatną grę instrumentów, Aitai yo stał się niewiarygodnie zróżnicowanym, dynamicznym kawałkiem.

Do limitowanego wydania Kimi no mune no naka ni dołączone zostało bonusowe DVD, na którym znajduje się wybór fragmentów z koncertu artysty, Ichi Shuunen Kinen Enka Kayou Show ~Mahiro no tsuki to yamiyo no hana~. Występ odbył się 12 czerwca na pamiątkę pierwszej rocznicy debiutu major artysty. Na DVD znajduje się wersja koncertowa utworów Kita sakaba, Sakurambo koiuta, Hitohira no sakura, MATSUPOIYO oraz część dramatyczna, nazwana Satsujin Corner, podczas której Tsukasa, jego dwaj tancerze i kolega z Maifo, SHUN. mierzą się ze sobą w walce na miecze.

Na wersji standardowej Kimi no mune no naka ni znajduje się dodatkowy utwór Ima ha hana, skomponowany przez samego Tsukasę. Piosenka ta ma umiarkowane tempo i rozmarzony charakter oraz pięknie wykorzystuje tradycyjne instrumenty. Bez względu na to, którą wersję się wybierze, poruszający tytułowy utwór w zachwycający sposób wyróżnia się na obu wydaniach. Dodatkowo sposób, w jaki zaprojektowano książeczki do płyt, umieszczając w nich fotografie różnych krajobrazów podczas czterech pór roku, bardzo pasuje do ogólnego konceptu płyty.

Poniżej można obejrzeć zapowiedź teledysku do Kimi no mune no naka ni, w której pojawiają się rysunki autorstwa Tsukasy Mogamigawy:

powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
reklamy