X JAPAN na SSE Arena w Wembley - Część 1

relacja - 16.05.2017 02:01

Rok później niż zaplanowano X JAPAN wyjątkowym występem nadrobił stracony czas.

W lutym 2016 roku przodek visual kei, X JAPAN, został zmuszony do przełożenia niecierpliwie wyczekiwanego koncertu na londyńskiej SSE Arena w Wembley. Powodem było to, że gitarzystę PATĘ powaliła nagła choroba. Dlatego też X DAY zostało przełożona na niemal ten sam dzień rok później, na 4 marca. Ku uciesze tysięcy, za drugim razem się udało.

Obserwując publiczność przed rozpoczęciem występu można było stwierdzić, że dla wielu obecność na nim była swego rodzaju pielgrzymką. Oprócz sporej grupy Japończyków, przybyli fani z rosyjskimi, portugalskimi i słowackimi flagami na ramionach. Można było także zobaczyć cosplaye odzwierciedlające każdą erę kariery X JAPAN, w tym liczne osoby zainspirowane hide - z różową fryzurą i żółtą, snowboardową kurtką.

Jak zapowiadano, X DAY rozpoczął się projekcją godzinnej wersji “We Are X”. Ta skrócona wersja była skoncentrowana na przeszłości i teraźniejszości członków X JAPAN, a także szerszej historii zespołu. Przejście od filmu do koncertu zostało przeprowadzone po mistrzowsku. Gdy dokument się skończył, jego tytuł błysnął kilkakrotnie na ekranie, skłaniając tłum do rozpoczęcia skandowania “We are X!”.

Równocześnie, syntezatorowe intro do Rusty Nail zahuczało nad areną, gdy ekran uniósł się jak zaimprowizowana kurtyna, odsłaniając stojące już na scenie X JAPAN. YOSHIKI znajdował się na platformie z zestawem perkusyjnym i fortepianem, podczas gdy jego koledzy z zespołu ustawili się w rzędzie z przodu sceny. Wśród burzy świateł i zielonych laserów dziwaczny, gardłowy głos przedstawił zespół: “ToshI. HEATH. PATA. SUGIZO. TAIJI. hide. YOSHIKI.”.

Ze skupioną na sobie całą uwagą publiczności muzycy zaczęli od razu od Rusty Nail. Wystrojony w charakterystyczne dla siebie okulary przeciwsłoneczne, skórzaną kurtkę pokrytą metalowymi ćwiekami i koszulę ozdobioną kryształową czaszką, ToshI dosłownie skrzył się w świetle reflektorów, gdy testował wytrzymałość publiczności wyjątkowo przeciągnięta nutą podczas przejścia. W trakcie outro wokalista stanął z jedną stopą umieszczoną autorytatywnie na monitorze, dyrygując kilkoma tysiącami głosów powtarzających okrzyk “hoi!”.

“Jak tam, Londyn?”, krzyknął ToshI, po czym zespół natychmiast przeszedł do Hero, piosenki stworzonej pierwotnie przez poboczny project YOSHIKIego, Violet UK, do filmu „Saint Seiya: LEGEND of SANCTUARY”. Choć utwór miał łagodniejszy charakter niż wiele z ciężkich kawałków X JAPAN, perkusista zatracił się w outro, kończąc tę nawałnicę trzema potężnymi ciosami w talerze.

“W końcu jesteśmy tutaj, Wembley!” zawołał ToshI. “Czekaliśmy na te chwilę przez długi, długi czas.”

“Dzisiaj gramy z TAIJIm i hide”, oznajmił YOSHIKI, wychodząc zza perkusji, by przejść się po scenie. Tłum ryknął w odpowiedzi z aprobatą.

“Londyn, pozwól mi usłyszeć swój krzyk!”, wrzasnął ToshI, podczas gdy YOSHIKI zajął ponownie swoje miejsce na czas JADE. W trakcie tego dosłownie ognistego wykonania słupy ognia wystrzeliwały z przodu sceny pod różnymi kątami. Podczas ostatniego refrenu ToshI zamilkł, pozwalając tłumowi śpiewać solo i kierując mikrofon w jego kierunku.

“W porządku?” zapytał wokalista, gdy wszyscy poza nim i perkusistą opuścili scenę. “Chcecie usłyszeć głos YOSHIKIego?”

“Gdzie PATA?” zapytał perkusista, schodząc schodami ze swojego podium, ubrany w srebrny płaszcz narzucony na nagą pierś i przysiadając na monitorze ToshIego. “Czy ktoś mógłby zawołać PATĘ?”

Po pewnym czasie odpoczywający gitarzysta powrócił na scenę. Nie wyglądał, jakby spodziewał się wezwań.

“W końcu więc odsapnął”, powiedział YOSHIKI wstając, by objąć kolegę z zespołu. “Chcesz coś powiedzieć?”

“Jestem z powrotem w Londynie”, powiedział PATA, kłaniając się lekko, po czym oddał mikrofon YOSHIKIemu i znowu zniknął za kulisami.

“Musimy przeprosić za opóźnienie w wydaniu albumu. Wiem, że miał być wydany prawie rok temu”, powiedział YOSHIKI. “Obiecuję, że stanie się to naprawdę niedługo. Jest już w 99% ukończony. Nadajemy mu właśnie ostatnie szlify. Dzisiaj chcemy nagrać wasze głosy, a ToshI nauczy was jak śpiewać.”

“Jestem waszym nauczycielem”, powiedział ToshI z uśmiechem, podczas gdy YOSHIKI zajmował miejsce za fortepianem. “Kiss the sky.”

YOSHIKI zaczął grać, po czym nagle przerwał i sięgnął po mikrofon. “Wybaczcie, zapomniałem powiedzieć, że piosenka ma tytuł Kiss the sky.”

“Powiedziałem im”, zapewnił go ToshI wśród śmiechów.

YOSHIKI zaczął znowu grać, by po sekundzie przerwać: “ToshI zaśpiewa wam tekst, potem wy zaśpiewacie ‘whoa whoa whoa’.”.

“Oni wiedzą”, powiedział cierpko wokalista. Zawstydzony perkusista zaczął po raz trzeci, tym razem pozwalając koledze poprowadzić tłum w ‘whoa whoa whoa’ refren.

“Jesteście wspaniali – teraz możemy skończyć album!”, powiedział YOSHIKI, pozostając za fortepianem, podczas gdy reszta zespołu powracała w ciemności na Beneath the Skin, piosenkę oryginalnie skomponowaną przez SUGIZO dla jego i YOSHIKIego supergrupy S.K.I.N.. Potem grupa oddała scenę PACIE, który przeniósł się na jej środek na odrobinę bluesowego shreddingu. Potem zamienił się miejscami z HEATHem prezentującemu trochę swoich solówek, przechadzającemu się po scenie i wyglądającemu w koronkach naprawdę strojnie. PATA powrócił i duet wymieniał się riffami, dopóki nie przyszedł z powrotem ToshI, pozbywszy się gdzieś kurtki.

Potem PATA stanął z jego lewej strony, HEATH z prawej i cała trójka zagrała DRAIN w wirze różowych i błękitnych świateł. Nastrój zmienił się, gdy muzycy ustąpili miejsca SUGIZO, który wyszedł z mroku ubrany w płaszcz we wzór angielskiej flagi, ze skrzypcami w dłoni. Rzadka, pełna szacunku cisza zapadła na całej arenie, gdy zagrał uroczystą wersję utworu David Bowiego Life on Mars.

Kolejna była nowa piosenka La Venus, w trakcie której YOSHIKI biegał pomiędzy fortepianem a perkusją. W międzyczasie, zachowując się zupełnie jak nie on, SUGIZO pozostawał przez cały utwór niemal tak nieruchomy jak PATA i HEATH, nawet gdy fontanny iskier wystrzeliły w górę na początku drugiego refrenu. Pod koniec piosenki ToshI i YOSHIKI ponownie zostali na scenie sami na kolejne MC.

“Dziękujemy wam bardzo, że tutaj jesteście. Jak wiecie, X JAPAN ma bardzo smutną historię, ale dzięki wam ciągle tu jesteśmy” powiedział YOSHIKI, podchodząc do swojej platformy, podczas gdy publiczność wiwatowała, wzruszona komplementem. “Przy okazji, czy słuchaliście soundtracku? ToshI, słuchałeś go?”

“Tak, kupiłem trzy”, powiedział ToshI. Potem YOSHIKI opowiadał wokaliście o trzech wersjach We Are X Soundtrack, które będzie można kupić po koncercie, a ten udawał zafascynowanie każdą z nich. Perkusista wyjaśnił także, że zespół nagrał nową wersję Without You, co zakłóciło nagrywanie albumu.

“Staramy się wymyślić jakikolwiek pretekst”, zaśmiał się nerwowo, “ale jak mówiliśmy, mamy zamiar wydać nowy album. Ten dzień się zbliża. Partia ToshIego jest gotowa.”

“Naprawdę?”, wtrącił wokalista.

“Tak myślę”, odpowiedział kolega z zespołu.

“Mam taką nadzieję”, zażartował ToshI, a YOSHIKI wrócił za fortepian.

“W następnej piosence będziemy próbować wyrazić przesłanie, że nic nie jest niemożliwe”, powiedział YOSHIKI, brzdąkając na fortepianie. “ToshI, powiedz coś.”

“Powiedz coś (say something)?”, powtórzył ToshI. “Say Anything?”

“Chcecie tego posłuchać?”, zapytał YOSHIKI tłumu, ociągając się z rozpoczęciem tej piosenki. Mimo to zagrał krótki refren tej popularnej ballady.

“Przysięgam, tego nie było na setliście”, zapewniał YOSHIKI, rozpoczynając intro Born to Be Free, a gdy dołączył do niego zespół, pospieszył do perkusji, by złożyć na szyję kołnierz ortopedyczny na czas otwierającego riffu SUGIZO. Pod koniec utworu HEATH i dwóch gitarzystów ucichło podczas akustycznego przejścia, a potem wznowili grę, gdy rząd bomb dymnych eksplodował z przodu sceny, posyłając pod sufit ogromna chmurę dymu.

Następnie wszystkie światła, poza tym padającym na ToshIego, zgasły, gdy na ekranie pojawił się obraz hide z jego gitarą Fernandes “YELLOW HEART”. Wizyta Różowego Pająka została przywitana aplauzem i kilkoma okrzykami “hide!”, podczas gdy gitarzysta i ToshI wykonali nastrojowe intro do Kurenai, tak, jak zrobili to w Tokyo Dome prawie 20 lat temu.

Kurenai!”, ryknął ToshI, podczas gdy obraz hide zblakł, wywołując salwę serpentyn wystrzeloną ponad tłumem. Tysiące głosów podążały za wokalistą, gdy ten chodził po scenie, oświetlony odpowiednio różnymi odcieniami czerwieni. Podczas instrumentalnej przerwy ToshI zawędrował za zestaw perkusyjny YOSHIKI, uderzając losowo talerze zapasową pałeczką, podczas gdy SUGIZO i PATA oddawali się zharmonizowanym solówkom.

“Dziękuję!”, krzyknął wokalista, gdy HEATH, PATA, a potem i on sam zeszli ze sceny, ciągle skąpani w szkarłatnym świetle. Potem YOSHIKI uhonorował tradycję rzucania pałeczek w tłum na pamiątkę. SUGIZO czekał na wyjście perkusisty, po czym przebiegł się po scenie ciskając w tłum butelki z wodą.

Jak tylko gitarzysta zniknął ze sceny, rozbrzmiały wołania o encore.


"X JAPAN na SSE Arena w Wembley – Część 2" czytaj na http://jame-world.com/pl/articles-124844-x-japan-na-sse-arena-w-wembley-czsss-2.html.
powiązani artyści
powiązane koncerty i wydarzenia
X JAPAN 04/03

X JAPAN
London - United Kingdom
The SSE Arena, Wembley
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązana galeria
reklamy