VAMPS - UNDERWORLD

recenzja - 09.08.2017 02:01

VAMPS flirtuje z metalcorem na najcięższym jak na razie albumie w swojej dyskografii.

Jeżeli zespół ma nazwę pochodzącą od słowa "wampir", można wybaczyć założenie, że jego muzyka będzie zawsze znajdowała się po mroczniejszej stronie rockowego spektrum. Ale tym razem tak nie jest. Założony w 2008 roku przez frontmana L’Arc~en~Ciel, HYDE’a, i gitarzystę Oblivion Dust, K.A.Za, duet na poprzednich albumach zajmował się tak różnorodną gamą rockowych stylów, że projekt ten wydawał się czasami po prostu rozszerzeniem solowej kariery wokalisty.

Na nowym albumie UNDERWORLD, który został wydany w tym samym tygodniu w Japonii i USA, VAMPS zdaje się robić największe jak dotąd natarcie w walce o międzynarodową uwagę. Pytanie brzmi, czy to odświeżone zainteresowanie ma duży wpływ na brzmienie grupy?



Odpowiedzi na to pytanie należy szukać nie dalej niż w pierwszych czterech kawałkach albumu. Utwór taki jak UNDERWORLD, bardzo odmienny od ciągłych przeskoków między rockiem alternatywnym a hardrockiem wyróżniających BLOODSUCKERS z 2014 roku, pokazuje VAMPS zapuszczający się w dużo cięższe rejony, a nawet flirtujący z elementami metalcore’u. W niektórych przypadkach syntezatory zastępują, jako główny instrument, nawet gitarę K.A.Za, co powinno sprawić, że nadchodząca trasa będzie nowym doświadczeniem dla JINa, klawiszowca wspierającego duet.

Globalne ambicje VAMPS odzwierciedlają się także w tekstach HYDE’a, które są teraz zupełnie pozbawione japońskiego. Wyraźny jest też świadomy wysiłek, by uczynić je jak najbardziej chwytliwymi. Nie zbliżają się do minimalistycznego ekstremum REVOLUTION, ale piosenki jak B.Y.O.B (BRING YOUR OWN BLOOD) i BREAK FREE – w ostatniej gościnnie pojawił się basista Kamikaze Boy z MAN WITH A MISSION – są bardzo zbliżone.



Wydaje się, że obecnie każdy artysta, który chce się wybić, na przełomowe wydawnictwo zaprasza gościa lub dwóch i UNDERWORLD nie jest wyjątkiem. Choć, prawdę mówiąc, wkład wokalisty Motionless in White, Chrisa Motionlessa, i Richarda Z. Kruspe z Emigrate / Rammstein są tak nieznaczne, a angielski HYDE’a tak bez zarzutu, że gdyby goście nie zostali wspomniani, nawet nie wiedziałoby się, że tam są.

Nie jest winą Chrisa Motionlessa, Richarda Z. Kruspea czy Kamikaze Boya, że współpracą, która robi największe wrażenie, jest SIN IN JUSTICE. Piosenka wyprodukowana we współpracy z zespołem Apocalyptica, niewątpliwie najbardziej owłosionym triem wiolonczelistów, jaki wydała na świat Finlandia, sama w sobie jest najłagodniejszą na UNDERWORLD. Mimo to, nawet z wiolonczelową solówką, nigdy nie ryzykuje zabłądzenia na balladowe terytorium, przez co jest to pierwszy album VAMPS bez tego typu utworu.



Warto poświęcić chwilę, by docenić ryzyko podjęte przez HYDE’a, gdy zdecydował się w pełni poświęcić cięższemu brzmieniu. Choć jest to dosłownie normalny dzień w pracy dla K.A.Z, jego kolega z zespołu naraża się na zniechęcenie ogromnej liczby wielbicieli, która zwróciła się ostatnimi laty w stronę VAMPS po swoją dawkę HYDE’a, gdy aktywność L’Arc~en~Ciel stała się jeszcze bardziej sporadyczna. Jednak artysta jest tak dobry w tym, co robi, że w najbliższych miesiącach liczba fanów duetu powinna raczej wzrosnąć.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
reklamy