T.M.Revolution - TEN

recenzja - 04.10.2017 02:01

Na dziesiątym albumie, zatytułowanym odpowiednio “TEN”, T.M.Revolution serwuje mieszankę energetycznych, marzycielskich i tanecznych piosenek, którą każdy fan poprocka powinien nabyć.

T.M.Revolution, znany również jako Nishikawa Takanori z abingdon boys school, 13 maja 2015 roku wydał w Japonii dziesiąty album studyjny, TEN. Tydzień później niemiecka wytwórnia Gan-Shin Records wydała go w Europie. Niemiecka wersja jest identyczna ze standardową japońską edycją.

Album rozpoczyna mocne intro The ether. Na samym początku słychać tylko linię basu i perkusję, po czym powoli materializuje się żywa, syntezatorowa melodia zastępująca bas. Następna jest energetyczna DOUBLE-DEAL, piosenka trudna do opisania. Co można powiedzieć na pewno, to to, że kawałek posiada specyficzną, dramatyczną atmosferę, dzięki kilku zmianom tempa, wokalu i instrumentacji. Lżejsza AMAKAZE nadaje łagodniejszy ton, choć nie oznacza to, że utwór jest wolny, spokojny czy stateczny w jakimkolwiek momencie – podstawowe tempo jest zbyt szybkie, a mocna rockowa gitara wchodzi na sam koniec.

Podobna w stylu jest szybka Tsukiyabureru -Time to SMASH!, opening "Marvel Disk Wars: The Avengers", zdominowana przez dziwaczną, syntezatorową melodię. Thread of fate, która znalazła się w tej samej serii, jest zupełnie inna. Brzmi bardziej spójnie i żywo, a elektryczne instrumenty uderzają w bardziej miękkie tony na tle wspierającego chóru. HEAVEN ONLY KNOWS ~Get the Power~ wywołuje uczucie zagrożenia w głównej części piosenki, dzięki mocnemu instrumentarium i rozrzuconym tu i ówdzie zniekształconym glosom. Jednakże bardziej zrelaksowany refren przełamuje ten nastrój.

Taneczny numer Summer Blizzard oznacza kolejną udaną zmianę stylu. Od samego początku słuchacz jest bombardowany dźwiękami techno. Następna Salvage zawiera melodię zmieniającą się od marzycielskiej i balladowej w dramatyczną. Po raz kolejny wykorzystywane są tutaj syntezatory, ale wokal Nishikawy jest bardziej uwypuklony niż wcześniej, demonstrując jego imponującą skalę głosu.

Dream Crusader można opisać jako rockową balladę, przyciągającą słuchacza wielkimi emocjami i dobrze zbalansowanymi instrumentami. Kolejna piosenka, balladowa Phantom Pain, wyróżnia się dzięki przypominającej klawesyn melodii i smyczkom. CRIMSON AIR to chwytliwy, utrzymany w średnim tempie rockowy numer z akustycznymi elementami oraz ciekawymi partiami syntezatorowymi i wokalnymi.

Piosenki Count ZERO, FLAGS i The party must go on mają jedną cechę wspólną: wszystkie znalazły się w "Sengoku BASARA" Capcomu. Count ZERO zawiera żywą, syntezatorową melodię, zwalniającą tuż przed refrenem. Prędka FLAGS zaskakuje wtrąceniami na shakuhachi i koto, dodającym kawałkowi japońskiego charakteru. Wypakowana tanecznymi i rave’owymi elementami The party must go on stwarza kolejną okazję do tańca.

Ostatnią oryginalną piosenką na TEN jest The edge of Heaven & Revolution. W porównaniu do poprzedniczek, jest bardziej zrelaksowana, a jej aranżacja zaprasza do odpoczynku i śnienia. Na końcu znajdują się "odświeżone” wersje Tsukiyabureru -Time to SMASH! i Thread of fate. Pierwsza z nich nie straciła swojego tempa, ale dzięki dyskretnej, retro syntezatorowej melodii nie jest już tak dziwna czy chaotyczna. Natomiast dzięki nowej aranżacji Thread of fate brzmi zupełnie inaczej, w pewien sposób jeszcze starzej niż wcześniej.

TEN T.M.Revolution zasługuje, by przesłuchać go przynajmniej dwa razy: za pierwszym razem, by przyzwyczaić się do ciągle zmieniających się stylów muzycznych, a drugim – by złapać wszystkie subtelności. Wielbiciele poprocka na pewno się nie zawiodą. W końcu TEN łączy pełne energii, marzycielskie i taneczne piosenki.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
reklamy