HOTEI – Strangers

recenzja - 28.09.2017 02:01

HOTEI po raz kolejny odszedł od mikrofonu na swoim pierwszym, zagranicznym wydawnictwie.

Uznane muzyczne formacje cały czas starają się zdobywać nowe rynki, ale niecodziennie takie grupy przesiedlają się do innej części świata w dążeniu do tego celu. Dokładnie to zrobił Hotei Tomoyasu, kiedy porzucił Japonię dla Europy w 2012 roku, osiadając w stolicy Wielkiej Brytanii, Londynie. W 2014 roku gitarzysta wydał trafnie zatytułowane wydawnictwo New Beginnings, a w 2015 piętnasty album Strangers, który ukazał się w Europie za pośrednictwem fińskiej wytwórni Spinefarm Records, pod nazwą HOTEI.

Zawartość Strangers to mieszanina nowych kawałków i pozostałości z New Beginnings. Jak przy poprzednim albumie, głos HOTEIa jest tu prawie zupełnie nieobecny, poza chórkami w Kiss or Kill. Zamiast niego w pół tuzinie utworów śpiewa imponująca kadra gości, zwłaszcza ikona amerykańskiego rocka Iggy Pop. Jednakże, w przeciwieństwie do tego, czego możnaby się było spodziewać, numery Popa nie są główną atrakcją.



How The Cookie Crumbles jest wystarczająco dobra i stanowi ciętą przeciwwagę do swobodnego początku instrumentalnej Medusy. Prawdziwym rozczarowaniem jest Through the Night, którego jakość obniżają zarówno powtarzalne riffy, jak i slaby tekst Popa. Deklamowane wykonanie zwrotek szorstkim szeptem nie pomaga wiele, szczególnie gdy wokalista mówi słuchaczowi “Poznaj mój język”. Na szczęście pozostałe wokalne propozycje są znacznie lepsze.

Najbardziej zachwycająca jest Kill to Love You, współpraca z frontmanem Bullet for My Valentine, Mattem Tuckiem. HOTEI powiedział, że piosenka została pomyślana jako utwór do filmu szpiegowskiego i byłaby znacznie lepszym tematem do nowego filmu z Bondem, “Spectre”, niż anemiczny kawałek Sama Smitha Writing’s On The Wall. Tuck ujawnił taką samą słabość do wolnych kawałków jak jego walijscy rodacy Tom Jones i Shirley Bassey.

Gdzie indziej, amerykańska wokalistka i autorka piosenek Shea Seger (bez powiązań z Bobem Segerem) nadała własny posmak pozostałościom po New Beginnings, Texas Groove i Kiss or Kill. Ten ostatni to olbrzymia poprawa w stosunku do oryginału. Naprawdę, jedyny wokalny utwór pasujący do klasycznego wzorca HOTEIa, gdzie wokale są podporządkowane partiom gitary, to Move It, wykonany przez frontmana Emigrate, Richarda Z. Krupse’a, najbardziej znanego jako główny gitarzysta niemieckich metalowców z Rammsteina.



Druga połowa Strangers została oddana kawałkom instrumentalnym, eksplorującym zaskakująco szeroki wachlarz tekstur, od wolniejszego ambience do pełnego rytmów electro-rocka, który stał się znakiem rozpoznawczym HOTEIa. Album kończy się jego najsłynniejszym instrumentalnym kawałkiem, Kill Without Honor or Humanity, którego obecność w “Kill Bill Vol.1” umożliwiła w pewnym stopniu międzynarodową karierę muzyka.

Nie jest od razu jasne, co HOTEI chciał osiągnąć, dzięki Strangers. Czy nie śpiewając na swoim pierwszym, zagranicznym wydawnictwie starał się zapewnić, by postrzegano go przede wszystkim jako gitarzystę, a nie piosenkarza? Czy martwił się, że jego charakterystyczny styl nie będzie pasował do zachodnich gustów? A może miał po prostu ochotę na przerwę? Oczywiście, na te pytania tylko czas może dać satysfakcjonująca odpowiedź.

Na razie można stwierdzić z pewnością, że HOTEI nie polega na magii wielkich nazwisk, z którym współpracuje, by wyrobić swoją własną zagraniczną markę, a jego gitarowa gra jest ostra jak zawsze.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
reklamy