FEMM i LOVEBITES w The Underworld, Camden

relacja - 26.01.2018 01:01

FEMM i LOVEBITES podbiły The Underworld.

“O mój Boże, one są manekinami!” Wystarczyło tylko pół piosenki, by zdać sobie sprawę, że członkinie FEMM to mistrzynie w swoim fachu.

Ciemne, zatłoczone pomieszczenie utrudniało zobaczenie momentu wejścia na scenę dwóch wykonawczyń, gdy techniczni wnosili na scenę coś, co wydawało się być dwoma manekinami ubranymi w białe obcisłe PCV i czerwone, skórzane kurtki. Ciekawa scenografia nie jest niczym nowym dla tych elektronicznych artystek, starających się wyróżniać. Gdy rozbrzmiało We Flood The Night , a scena odpowiednio została zalana światłem, gwiazdy zostały ujawnione.

Pierwszy punkt kulminacyjny setu nadszedł po raptem trzech piosenkach, kiedy dudniący bas White Noise wywołał owację publiczności. RiRi i LuLa urzekły tych, którzy nie tańczyli, robotycznymi ruchami, wkraczając w dolinę nieswojości.

Od tego momentu panowała klubowa atmosfera i prawie nie było widać, by którakolwiek z dziewczyn wyszła z roli, perfekcyjnie podtrzymując precyzyjnymi ruchami złudzenie bycia manekinem. Na koniec, po FXXk Boyz Get Money, co stanowiło dla wielu główny punkt wieczoru, uspokajająca Samishii nettaigyo zakończyła set i pomogła przejść do występu głównych gwiazd wieczoru.


© Benjamin Brady

Pięć kobiet, ubranych na biało, jakby urwały się z wesela, chodziło po scenie sprawdzając dźwięk. W tym samym czasie sala na powrót napełniała się mieszaniną ludzi w każdym wieku, ubranych we wszystko, od czerni po najsłodsze ‘kawaii’. Jednak przeważał typowy, rockowy tłum.

Kiedy nadszedł czas na rozpoczęcie, scena ożywiła się momentalnie zdecydowanym hałasem. W kilka sekund było jasne, że LOVEBITES inspirują się sceną metalową, gdyż powietrze wypełnione było szybkimi, gitarowymi riffami, zawodzącymi wokalami i ożywionymi gestami. W szczególności aktywna była midori, która panowała nad lewą częścią sceny, zachęcając tłum do tańca i aplauzu.

Z zaledwie sekundą na oddech pomiędzy pierwszymi piosenkami, asami wtrąciła się, przedstawiając zespół. Aby połączyć się z publicznością, mówiła po angielsku, a potem poprowadziła wszystkich do Shadowmaker. Jednak nie można pędzić ciągle pełną parą, więc przy kolejnej okazji na krótkie przemówienie, podzieliła się z publicznością krótką historią obecnego wcielenia LOVEBITES. Stworzyło to chętnie przyjętą przerwę od muzyki i poprowadziło w wolniejszy kawałek, Liar, zapowiadany raczej przez keyboard niż gitary, oferujący wgląd w pełny zakres muzyki tworzonej przez zespół.

Pod koniec wieczoru asami zaczęła wykazywać oznaki zmęczenia, nie trafiając w wysokie tony Edge of the World. Nie jest to krytyka, a raczej wyrażenie uznania dla jej występu przez cały tamten wieczór. Wykonywała wszystkie inne dźwięki perfekcyjnie, ruszając się po scenie, utrzymując mocne, ożywione ruchy i vibrato, z którego może być dumna.

Fani nieustannie wiwatowali, a gdy wieczór zbliżał się do końca, odmówili wyjścia. Poruszone tą reakcją dziewczyny z LOVEBITES powróciły na scenę ze szczerymi uśmiechami na twarzach i zapowiedziały coś specjalnego dla swoich fanów. Na bis zagrały swoją imienniczkę Love Bites, cover piosenki Hailstorm, po czym odeszły w noc.


Setlista:

FEMM

01. We Flood The Night
02. Astroboy
03. White Noise
04. Dead Wrong
05. Kill The DJ
06. Wannabe
07. Fxxk Boyz Get Money (Invaderous Remix)
08. Samishii Nettaigyo

LOVEBITES

01. The Awakening - The Hammer of Wrath
02. Warning Shot
03. Shadowmaker
04. Scream For Me
05. Liar
06. Burden Of Time
07. The Apocalypse
08. Inspire
09. Don't Bite The Dust
10. Edge of the World
11. Bravehearted

Encore:
12. Love Bites (So Do I)
powiązani artyści
powiązane koncerty i wydarzenia
LOVEBITES 27/11

FEMM   LOVEBITES  
London - United Kingdom
Underworld
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązana galeria
reklamy
  • euroWH
  • Chaotic Harmony