MIYAVI - SAMURAI SESSIONS vol.2

recenzja - 12.03.2018 01:01

MIYAVI próbuje swoich sił w roli producenta na tej wypełnionej gwiazdami kontynuacji albumu z 2012 roku.

W ciągu całej kariery MIYAVI wiele razy pokazywał, że nie boi się próbować nowych rzeczy. Ekstremalne fryzury, aktorstwo, modelling czy nawet granie akustycznych koncertów w obozach dla uchodźców ONZ-u - jest gotowy na wszystko. Jednak jednym z obszarów, w którym “gitarzysta-samuraj” jeszcze nie próbował swoich sił, jest produkcja. Co prawda, współprodukował większość własnej dyskografii i wiele razy komponował dla innych muzyków, w tym na ostatni singiel SMAP, ale MIYAVI nigdy nie znalazł czasu w grafiku na dopracowywanie w studiu twórczości innych artystów. Jednakże, sadząc po najnowszym albumie SAMURAI SESSIONS vol.2, to może się niedługo zmienić.

Kiedy SAMURAI SESSIONS vol.1 ukazało się w 2012 roku, fani otrzymali mieszaninę wcześniej wydanych singli i efektów jam session z przypadkowo dobranymi muzykami. Jego sequel to zupełnie coś innego, głównie dlatego, że jak na album noszący imię MIYAVIego, niewiele usłyszymy tu jego głosu.

Artysta śpiewa w tylko jednej piosence, Slap It, która zawiera także jedyny przykład charakterystycznego dla muzyka stylu gry na gitarze na tym wydawnictwie. Fakt, że piosenka został przypisana do MIYAVI vs 雅-MIYAVI- sygnalizuje, że muzyk może starać się odciąć od starej muzycznej tożsamości. Stopień, w jakim jego obecność jest odczuwalna w innych piosenkach z albumu, wszystkie powstałe w ramach współpracy z innymi artystami, różnią się bardzo.

Na przykład kawałki, w których występują VERBAL z m-flo i przeklinający nastoletni raper CHANMINA, równie dobrze mogłyby pochodzić z ich własnych wydawnictw. Brak w tych piosenkach wyraźnych cech charakterystycznych dla MIYAVIego może wyjaśniać to, że wszyscy jego współpracownicy są podpisani jako współautorzy. Jak na przykład Lenny Skolnik i wielu innych z niewielkiej armii autorów piosenek, którzy mieli swój udział w powstaniu jego albumu z 2016 roku, Fire Bird.

Wydawnictwo jest prawdopodobnie najciekawsze, choć niekoniecznie najlepsze, kiedy zaproszeni artyści wychodzą ze swojej muzycznej strefy komfortu. Take All My Life, bardzo wyczekiwana piosnka z udziałem HYDE’a z L’Arc-en-Ciel, najlepiej można opisać jako pierwszy raz, kiedy wokalista VAMPS użyczył swojego bogatego, okazałego głosu elektropopowemu brzmieniu. Podobnie Masato z posthardcore’owego grupy coldrain jest wciśnięty w rolę MC pośród skrzeczących, przesterowanych gitar w Bumps In The Night.

Co więc chciał MIYAVI osiągnąć na SAMURAI SESSIONS vol.2? Logicznym założeniem byłoby, że chciał ofiarować swoim współpracownikom trochę międzynarodowego uznania. Jednak wyjawił w niedawnych wywiadach, że pracuje nad podobnym albumem, tym razem z amerykańskimi muzykami, więc możemy tylko zgadywać. Może po prostu chce zdobyć trochę doświadczenia w produkowaniu innych artystów, a potem ocenić reakcje fanów. Albo może ten album jest po rezultatem, gdy ten wieczny eksperymentator drapie kolejne twórcze swędzenie.



SAMURAI SESSIONS vol.2 jest dostępny w postaci cyfrowej na iTunes.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
reklamy
  • euroWH
  • Chaotic Harmony