URBANGARDE - Shoujo Fiction

recenzja - 09.04.2018 02:01

Pysznie traumatyczna celebracja dziesięciolecia URBANGARDE.

Dziesięć lat zupełnej traumy – jest to przerażające w każdym znaczeniu, ale jeżeli chodzi o przekraczający gatunki zespół URBANGARDE, słowa te stają się pożądanym opisem. Przez dobrą dekadę URBANGARDE często wykorzystywało dziwaczną muzykę do zdiagnozowania z dużym sukcesem wielu problemów społecznych Japonii. Zespół ma jednych z najbardziej oddanych fanów w Japonii, a jego członkowie oddawali się różnorodnym solowym działaniom, od płyt do regularnych występów w programach dla dzieci. Najnowszy album URBANGARDE, Shoujo Fiction, to hałaśliwa celebracja wszystkich tych osiągnięć, radośnie koncentrująca się na tym, co uczyniło ten zespół sławnym.

Złowieszcze intro ustępuje miejsca pierwszemu, lekko popowemu kawałkowi, Atashi Fiction. Głównie śpiewa tu Yoko, ale Temma także pojawia się często ponad retro syntezatorami i bardzo melancholijną melodią. Fortepianowa solówka Keia jest delikatesem i zapewnia energetyczną ekspresję ogólnej przygnębiającej atmosfery piosenki. Potem rozbrzmiewa singiel Akumade Akuma, przynoszący zaskakująco mroczną witalność. Temma jest w swoim żywiole podczas rapowanej partii, a znajoma popowa kompozycja służy podkreśleniu demonicznie zmienionego motywu w warstwie instrumentalnej.

Trzecia piosenka, Femme Fatal Fantasy, pochodzi z niedawnego minialbumu. Charakterystyczne dla zespołu kwieciste syntezatory wchodzą do gry, podkreślając niezwykle mechaniczny ton reszty utworu. Tokyo Kid wpada z pomocą gitarzysty Shina i zabiera słuchacza w szaloną, niezrównoważoną wycieczkę po nowoczesnym Tokio. Piąty utwór, Video no Youni, przenosi charakter retro zespołu na pierwszy plan. Pomimo stylu zainspirowanego latami 70., bardzo nowoczesne syntezatory i efekty wokalne kreują anachroniczny kawałek, będący bardzo na miejscu w często utrzymanej w stylu retro dyskografii URBANGARDE.

Temma i Yoko lubią zabawy słowami i nigdzie na albumie nie jest to bardziej widoczne niż w następnej piosence, Otona byou. Choć brzmienie jest lżejsze i bardziej jazzowe niż reszta albumu, sprytny schemat rymów i interesujące kosmetyczne metafory utrzymują zaangażowanie mimo wolniejszego tempa. Internet Sou przywraca poprzedni nastrój niezwykle popowym brzmieniem, pasującym do programu dla dzieci. W partii wokalnej pojawiają się prawdziwe dzieci, co stanowi niewinny element w tej dosyć ponurej piosence o nadmiernym poleganiu społeczeństwa na komunikacji online.

Największą niespodzianką na albumie jest ósmy kawałek, Tetsukuzu Tetsuo. URBANGARDE nie boi się żadnego gatunku muzyki, a ten numer to po prostu heavy metal. Są tu lekkie wtręty industrialnego brzmienia, nawiązującego do obrazów śmietniska w tekście, przez co jest to jedna z najbardziej agresywnych piosenek URBANGARDE. Jest to także okazja dla Temmy, by zabłysnąć, gdy śpiewa, krzyczy, a nawet ryczy ponad tym całym elektrycznym hałasem. Kiss ni Tsuite nadchodzi zaraz potem, by poskromić bestię. Jest to wolna, fortepianowa ballada, nawiązująca do jpopowych gigantów z lat 80., jak Shizuka Kudo, pełnym emocji nastrojem.

Wokalne obowiązki są po raz kolejny podzielone po połowie w dziesiątej piosence, Shoujo ni Shiyagare, kolejnym kawałku pełnym syntezatorów. Jak większość piosenek na Shoujo Fiction, jest tu wyraźna 8-bitowa inspiracja większości melodii, wzmagająca nostalgię, nawet mimo mrocznie krytycznych tekstów o japońskiej dziewczęcości. Album zamyka Daihakai Koukyougaku, co oznacza “Symfonię Wielkiej Destrukcji”. Popowe brzmienie stanowi rażący kontrast do złowieszczego tytułu, ale Shin i Kei nadają warstwie instrumentalnej odpowiedniej wagi, by mu sprostać. Jak w pierwszym utworze, to jest URBANGARDE w najczystszej postaci, w równej mierze pełne życia i opuszczone.

URBANGARDE dokonało mądrego wyboru, czcząc dziesiątą rocznicę Shoujo Fiction. Odchodząc od ponurego mroku poprzedniego koncept albumu, Showa 90 nen, zespół zdecydował się zamiast tego na bardziej stabilne brzmienie. W ten sposób Shoujo Fiction stało się prawdziwym kompendium jego osiągnięć. Spoglądając w przeszłość muzycznie raczej niż tematycznie, pomoże zachęcić słuchaczy, zarówno nowych, jak i starych, i stworzy silny precedens na przyszłość. Choć URBANGARDE jest popularnym zespołem, znajdującym się na lżejszym końcu poprockowego spektrum, punkrockowa mentalność grupy zawsze przebija się jak żyletka przez nadgarstek. Jeżeli Shoujo Fiction może być jakąkolwiek wskazówką, to to ostrze jest tak ostre dziś, jak było dziesięć lat temu.

Poniżej można obejrzeć teledysk do Atashi Fiction:



Linki:
Oficjalna strona: http://urbangarde.net/
iTunes: https://itunes.apple.com/us/artist/urbangarde/263314261
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
reklamy
  • SYNC NETWORK JAPAN
  • Chaotic Harmony
  • euroWH