Egw Eimi - Soredemo Nanika wo

recenzja - 01.06.2018 02:01

Niebezpieczna pułapka.

Egw Eimi mogłoby być kolejnym zespołem z tylko jednym wydawnictwem. W 2014 roku basista opuścił grupę, a pozostali jej członkowie nie wiedzieli, co dalej robić. Na szczęście kryzys zakończył się w 2016 roku, kiedy uformował się obecny skład. Od tego czasu Egw Eimi z wolna nabiera rozpędu. Dlaczego jest to dobra wiadomość? Cóż, powodem jest to, że muzyka zespołu ma rzadką umiejętność dotykania serca i zapadania się w umysły słuchaczy. Drugi minialbum grupy, Soredemo Nanika wo, jest tego kolejnym wspaniałym przykładem.

Jedną z najdziwniejszych rzeczy dotyczących tego wydawnictwa, jest to, że w pierwszej chwili możesz go nie zrozumieć. Szczególnie, gdy znasz poprzednie kawałki zespołu, brzmiące jak przyjemna mieszanina indie rocka/dream popu, skłaniająca do tańca.Z drugiej strony, Soredemo Nanika wo, zachowuje znane cechy Egw Eimi, ale brzmi bardziej dojrzale, głębiej i emocjonalnie ciężej. Po kilku pierwszych posłuchaniach może to być trudne do załapania, co ten minialbum stara się powiedzieć, ale po dniu czy dwóch zauważysz, że Happy End, pierwsza piosenka na wydawnictwie, rozbrzmiewa w twojej głowie. Od tego czasu uważaj się za schwytanego.

Happy End rozwija się powoli do refrenu, ale potem wysoki głos miażdży słuchacza emocjami. Wokal Chie wykonuje perfekcyjną robotę: brzmi błagalnie i poruszająco. Ten efekt staje się jeszcze silniejszy, gdy połączy się audio i wideo, szczególnie ostatnie momenty teledysku.



Kolejne SPLASH nieco rozjaśnia nastrój melodyjnym brzmieniem i wypada bardzo dobrze w kontraście z pierwszym kawałkiem. Shitto łagodzi atmosferę jeszcze bardziej delikatnym rytmem, idealnie podkreślającym wokal. A 4/18 przypomina poprzednie utwory Egw Eimi: jest szybki, dynamiczny i zapraszający do tańca.

Na zakończenie wydawnictwa zespół przygotował powolny utwór, Soredemo. Słuchanie go jest jak przewracanie się w łóżku, gdy próbuje się zasnąć. Ten numer wypełniony jest smutkiem, który staje się mocniejszy, cięższy wraz z rozwojem piosenki. To jak przedzierani się przez zaspany głos, zatracanie siebie w długiej, shoegaze’owej instrumentalnej części, tylko po to, by dotrzeć do końca drogi, gdzie muzyka nagle cichnie, a finałowe “nanika wo”, słyszane w absolutnej ciszy, delikatnie spycha w bezdenną otchłań.

Jak na razie jedyną wadą muzyki Egw Eimi jest to, że zespół nie ma wielu piosenek, choć drugi minialbum pomaga w tym trochę. Soredemo Nanika oferuje pięć zupełnie nowych interesujących utworów, w których znajome cechy wymieszane są ze świeżymi pomysłami, tworząc najbardziej emocjonalne jak na razie wydawnictwo Egw Eimi.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
Miracle
reklamy
  • SYNC NETWORK JAPAN
  • euroWH
  • Chaotic Harmony