Wywiad z MIYAVIm podczas “Day 2 Tour"

wywiad - 04.07.2018 02:50

MIYAVI opowiedział o eksploracji nowych gitarowych brzmień, wyjątkowych projektach i współpracy z innymi artystami, znajdowaniu inspiracji w pracy ambasadora i ogromnej wagi szukania pewności siebie i celu w życiu.

Po szalenie udanym występie w El Rey Theater w Los Angeles, Miyavi wykroił trochę czasu w swoim napiętym harmonogramie na wywiad z JaME World. W trakcie rozmowy MIYAVI opowiedział o eksploracji nowych gitarowych brzmień, wyjątkowych projektach i współpracy z innymi artystami, znajdowaniu inspiracji w pracy ambasadora i ogromnej wagi szukania pewności siebie i celu w życiu.


Po pierwsze, gratulacje! Koncert w El Rey był niesamowity.Powiedz nam, jak opisałbyś energię i temat "DAY 2 World Tour”?

MIYAVI: Wiesz, dobrze bawiliśmy się w trasie, a to dzięki publiczności. Nie uczynimy koncertu wspaniałym bez publiczności, tworzymy ten koncert razem.
Jest to większa produkcja. Dodaliśmy na scenie dwóch wokalistów, żeby MIYAVI mógł się skupić na grze na gitarze, występowaniu i komunikacji z publicznością. Czuję się więc bliżej publiczności. I jest fajniej, wiesz? Szczególnie po tym, jak stałem się niezależny, starając się wyróżniać i być oryginalny, wiesz, starając się robić coś innego niż pozostali.

Ale ostatnio czuję, że… jakbyśmy starali się zrobić to wystarczająco fajnie, jakbyśmy byli wystarczająco fajni. Teraz więc czuję, że jesteśmy wystarczająco silni, by bawić ludzi, w jakikolwiek sposób. Gramy więc wszystkie utwory i, jak powiedziałem, czuję się dużo bliżej publiczności, ponieważ wszystko zależy od komunikacji i od tego, jak razem stworzymy ten moment. Czuję więc, że jest to dla nas dzień drugi, następna faza.

W trasie wspierają cię długoletni współpracownik, perkusista Bobo, jak również nowi członkowie zespołu, DJ Johnny i dwójka wokalistów. Opowiedz nam, jak ich poznałeś i jakie umiejętności wnieśli do zespołu?

MIYAVI: Wydaje mi się, że spotkałem BOBO pod koniec 2009 roku. Pracowaliśmy razem nad albumem. Był producent, który produkował album What’s My Name?. Przyprowadził BOBO do studia. Powiedział “Jest taki perkusista i myślę, że jest to jedyny perkusista, który do ciebie pasuje, do stylu MIYAVIego, i możecie stworzyć fajną chemię.”. Nie miałem pojęcia, kim on jest, wszedł BOBO, graliśmy sesję przez ponad trzy czy cztery godziny i tak się poznaliśmy.

W tamtym czasie MIYAVI stał się niezależny. Wiesz, przyszedłem z branży visual kei; wciąż jestem visual kei. Występuje i bawię ludzi na mój własny sposób, ale równocześnie nie lubię ludzi oceniających moją muzykę po tym, jak wyglądam, czy po innych rzeczach poza nią samą. Istotne było również stworzenie czegoś autentycznego. Jako artysta czuję się odpowiedzialny za stworzenie czegoś, co moi fani, a nawet ludzie dookoła moich fanów, pokochają. Chcę, żeby moi fani mogli być dumni z siebie jako fani MIYAVIego. W ich klasach, pracy, gdziekolwiek... wiesz, nawet ich rodzice.

Dzięki BOBO MIYAVI mógł skupić się na gitarze i kim MIYAVI jest, i co MIYAVI tworzy, co jest jego silą, co jest jego bronią. Od tego czasu pracujemy razem.

A teraz DJ Jonny, pracowaliśmy nad kawałkiem. Pisaliśmy muzykę z Lennym, moim kolega, producentem, a DJ Jonny był tym, który dodał do tego fajne beaty. Jako gitarzysta czuję się odpowiedzialny za przywrócenie ekscytacji gitarowej muzyce. Staraliśmy się więc stworzyć nową gitarową muzykę, ale nie mogła być w typowym formacie: “perkusja-klawisze-bas”. To było wyzwanie połączyć ją z najnowocześniejszymi dźwiękami EDM, współczesnymi, cokolwiek, trap, podobnie jak robiliśmy to wczoraj, w pewien sposób wymieszać utwory. Chcieliśmy pokazać wszystkim możliwości gitarowej muzyki. DJ Jonny był więc tym, który wniósł fajne beaty w nasze nowe dzieło.

Seann Bowe, jeden z naszych wokalistów na scenie, który wczoraj zrobił kawał dobrej roboty. Jest także częścią ekipy z LA, jest najwyższej klasy wokalistą i artystą. Pracujemy razem od Firebird. Mogliście usłyszeć sporo jego głosu na moich albumach. Jest ważne, by mieć takiego wokalistę, i teraz MIYAVI może występować i fizycznie zbliżyć się do publiczności. Kiedy MIYAVI śpiewa, musi być przed statywem mikrofonu, ale dzięki wokalistom może być swobodny. MIYAVI zyskał wolność.

Heather O., wokalistka, dołączyła do nas podczas europejskiej trasy. Robi wspaniałą robotę, szczególnie z falsetami i pięknym głosem. Kobiecość także jest ważna — gramy rock, dance i blues, ale obecność artystki w zespole zmienia wszystko. Zapewnia dobrą równowagę; to nie tylko równość płciowa, ale także wspaniały obraz, mający więcej barw. Współpracowaliśmy już z wokalistami, także z wokalistkami, może ona więc wykonywać także te kawałki na scenie. Po prostu cieszymy się muzyką. Do tej pory tak naprawdę nie robiłem zbyt wielu coverów, ale dzięki nim nagrałem Havana z 88Rising. I nawet te wymieszane kawałki… to zabawa. Mogę zagrać każdy kawałek na gitarze, ale śpiewanie, szczególnie po angielsku, to inna sprawa. Zabiera czas i nie jest łatwo grać wtedy na gitarze, więc… świetnie sobie radzimy. Podczas tej trasy czuję bardzo silny związek z publicznością.



Czy są jakieś piosenki, które podczas tej trasy stały się najważniejszymi punktami koncertów z powodu reakcji tłumu, jego wibracji, energii? Może to odnosić się tylko do wczorajszego koncertu w Los Angeles.

MIYAVI: Wczoraj… LA. Szczerze mówiąc, publiczność w LA, a raczej amerykańska publiczność, jest dosyć trudna. Tak naprawdę nie skacze, nie szaleje, to znaczy, szaleje, ale nie skacze. To inny sposób cieszenia się muzyką i to jest zupełnie w porządku. Ale chodzi o to, że to nie ma znaczenia. Po prostu daliśmy czadu, a publiczność doceniła to na swój sposób.

Były wczoraj dwa momenty. Prawdę mówiąc, oba to coś nowego, co dodaliśmy po europejskiej trasie. Rynek amerykański jest zupełnie inny niż inne rynki. Nie gramy muzyki dla samego rynku, ale... to także wspaniały przykład, by pokazać możliwości gitarowej muzyki, jak te mieszane kawałki, które zrobiliśmy, jak Ain’t no Sunshine, Humble, Icon, Lemon... Tak naprawdę jadę dzisiaj do Nowego Jorku. Nagrywamy dzisiaj także covery na Instagrama, a potem mamy zamiar udostępnić te widea. Chodzi oto, że publikujemy te widea, jak Icon, Rockstar, Lemon... Prawdę mówiąc, nie znam zbyt dobrze tych kawałków, ale je lubię. Co więcej, jest bardzo, bardzo fajnie tworzyć coś nowego po prostu grając na gitarze w utworach, ale także w pewnym sensie odświeżając te dzieła. I nawet zareagowali Jaden Smith od Icon i Post Malone od Rockstar. Rezonuje więc w pewnym sensie także ze świetnymi twórcami. Jest to wiec fajny projekt i chciałem pokazać to wczoraj na scenie, a potem po prostu cieszyłem się chwilą i reakcjami publiczności.

A potem wykonaliśmy nowy utwór, Youth of the Nation, na bis. Wydaliśmy EP-ki, jak Long Nights, In Crowd i So On It. Dopiero wypuściliśmy teledysk do In Crowd . Wystąpiłem z Lia Kim, która jest wspaniałą koreańską tancerką. Każdego miesiąca wydawaliśmy cyfrowy singiel. W tym miesiącu wydamy jeden kawałek, który będzie pierwszym wspólnym utworem MIYAVIego z jego zoną, Melody, która właśnie wiezie mnie na lotnisko. Tak, to jest na ten miesiąc. Potem, w przyszłym miesiącu, wydamy pewnie Youth of the Nation. Jak powiedziałem więc na scenie, wiele rzeczy dzieje się w tym kraju i w pewnym sensie uczę się, co się dzieje. Brak przywództwa, także strzelaniny i dyskryminacja rasowa — te rzeczy się dzieją i bylem ich świadkiem.



Jest wiele młodych dziewcząt jak Yusra Mardini, która jest z Syrii i była pierwszą zawodniczką-uchodźcą na Igrzyskach Olimpijskich. Przetrwała drogę z Syrii do Grecji, a potem przybyła do Berlina i została pierwszą olimpijką w drużynie uchodźców. I Sonita z Afganistanu, z którą współpracowałem przy Long Nights. Jest świetną, mocną raperką, sama stworzyła dla siebie ścieżkę. I jeszcze Emma Gonzales, która ocalała w masowej strzelaninie. Te dziewczyny walczą o prawa i o przyszłość. Jako tata dwóch dziewczynek czuję się naprawdę odpowiedzialny za to, że muszę coś zrobić. Nawet jeżeli to małe kroki, musimy iść naprzód i wspierać te dziewczyny, i rozpowszechniać to przesłanie.

Postanowiliśmy nagrać cover Youth of the Nation, by zadedykować muzykę młodemu pokoleniu. Myślę, że zrobiliśmy dobrą robotę. Uważam, że zespół kreatywny — Lenny, Jonny, Seann, wszyscy — odnowił i wlał życie w ten kawałek dla nowego pokolenia. Wierzę, że taka muzyka jest potrzebna.

Tekst i teledysk do piosenki Long Nights (World Mix) zawierają mocne przesłanie. Opowiedz nam, co zainspirowało cię do tej współpracy i jak pracowaliście wspólnie z Sonitą Alizadeh nad stworzeniem tak wzruszającego remiksu.

MIYAVI: Tak, Long Nights była pierwszą piosenką, jaką napisałem po powrocie z obozu dla uchodźców. Wydaliśmy ją już w Japonii. Jest to utwór pełen znaczenia. Potem zobaczyłem film Sonity, wspomnienie jej życia, w jaki sposób stała się silniejsza i została prawie sprzedana jako dziecko w małżeństwo przez jej własną mamę z 9 000 dolarów. Jest to w pewnym sensie część tradycji w tych krajach. Nie wiem… Nie mam prawa mówić czegokolwiek na temat tych zwyczajów czy tradycji, ale jestem w 100% pewien, że te dziewczęta potrzebują prawa do samodzielnego decydowania o swoim życiu.

I wtedy powstała, wybrała własną ścieżkę, zrobiła teledysk, a potem pojawiła się w dokumencie o swoim życiu. Po prostu mnie zainspirowała — mam dwie córki — tym, że ta jedna dziewczyna może walczyć w ten sposób, zmagać się i utorować sobie drogę. To właśnie robiłem jako dziecko. Byłem w Osace, a potem przyjechałem do Tokio… to inna historia… Pomyślałem, że szczególnie w Long Nights jej głos może oddziaływać na więcej osób, ponieważ jej historia jest mocna i inspirująca. Skontaktowałem się z nią poprzez UNHCR. UNHCR Japan pokazało mi film Sonity. Pokazywali mi sporo filmów na temat kryzysu uchodźczego i przy tej okazji zobaczyłem ten film. Skontaktowali mnie z Sonitą i poprosiliśmy ja o przylot do LA. Spotkaliśmy się więc w LA, nagrałem jej wokale i daliśmy czadu.

Wybrałem Sonitę, ponieważ jej głos może oddziaływać na większą liczbę ludzi. Samo przesłanie, z obrazem ludzi, którzy są nazywani uchodźcami, na łodziach, w ciemną noc, nie wiedzących, kiedy przybędą i gdzie zmierzają. Ale ja mocno poczułem ich siłę, ponieważ wierzą w swoją przyszłość i wierzą, że jutro przyjdzie. Dlatego udaje im się przetrwać długą noc. Nawet my czasami tracimy cel w naszych życiach, więc ta wiara, że jutro nadejdzie i że uda nam się przezwyciężyć długą noc, także do mnie bardzo trafiła. To jest więc główny temat utworu.




Wspomniałeś na Facebooku, że na twoim kwietniowym wydawnictwie, So on It znalazłeś "inną ścieżkę dla nowej fali gitarowej muzyki". Co za nową ścieżkę znalazłeś? Co chciałeś wyrazić o tej piosence?

MIYAVI: Jako gitarzysta wykorzystywałem slapping… i to dobrze, ale teraz próbuję znaleźć inną ścieżkę. Wiesz, mogę to zagrać w każdym momencie… i potem kolejny riff, fajny, szalony dźwię,k to jedna rzecz… a potem także współpraca z wokalistami, żeby MIYAVI mógł śpiewać gitarą. Wiem, że wielu moich fanów chce, żebym śpiewał i nie mówię, że rzucam śpiewanie. Uwielbiam także śpiewać, ale najważniejsze jest to, podobnie jak wolność, jaką MIYAVI zdobywa na scenie, że mogę zrobić więcej bez śpiewania.

Nawet na Youth of the Nation usłyszysz inne podejście gitarzysty. To w pewnym sensie wyzwanie, przełamanie obrazu, który się samemu stworzyło. To najtrudniejsze. Bardzo łatwo jest zbudować image, ale bardzo trudno jest go rozbić, a potem odbudować. So On It jest jednym ze sposobów. Nawet jeżeli jest w nim jakiś trap, EDM czy brzmienie Skrillex, mogę bawić się tym na mojej gitarze. Nawet fajniej niż te sample. To jest to — używamy wzmacniaczy, używamy mikrofonów i nawet ta warstwa powietrza czasami przeszkadza. To, co chciałem stworzyć, nawet z tymi mocnymi, współczesnymi dźwiękami, to miejsce, gdzie gitara może istnieć, przetrwać, a potem iść w nowym kierunku. Jest to więc jeden ze sposobów i jedna z inwencji, które tam znaleźliśmy.

Nie tylko jesteś przełomowym muzykiem, ale wykorzystujesz także swój głos i wpływy, by wraz z ONZ zwiększyć świadomość na temat kryzysu uchodźczego. W jaki sposób doświadczenie odwiedzenia obozu uchodźców wpłynęło na twoje postrzeganie życia i mocy muzyki?

MIYAVI: Wiesz, mamy duże szczęście, że umiemy doceniać muzykę. To jest wszystkim. Jak długo możemy grać muzykę, zróbmy coś dobrego dla wszystkich. Daje mi to więcej motywacji do kontynuowania tej drogi. Teraz jest to moja życiowa praca. Muzyka, aktorstwo, modeling — to jest rozrywka i biznes. Ale teraz mam powód, by stać się jeszcze sławniejszym i bardziej wpływowym, ponieważ muszę zwiększyć świadomość. Jest tak wiele rzeczy, które są popsute i nie takie jak trzeba, szczególnie w biznesie. Jest tak wiele rzeczy, które nie są w porządku.

Kiedy więc robię biznes, to korporacja. Sprawiedliwość i moralność są zniekształcone. Dlatego jest tak wiele rzeczy, tragedii… które się wydarzają. Naprawdę uważam, że to właściwa ścieżka, nawet jeżeli zajmie czas. Zainspirowała mnie Angelina Jolie. Moja starsza siostra. Ona to robi. Widziałem to i byłem tego świadkiem. I jestem pewien, że to właściwa droga. Ona potrzebuje więcej ludzi, chciałem więc włączyć się robiąc, co tylko mogę, ponieważ nauczyłem się od niej wielu rzeczy.

Mangowa seria “BLEACH” jest niezwykle znana. W jaki sposób trafiłeś do aktorskiego filmu na podstawie tej mangi? Ponadto, czy dzielisz jakieś cechy charakteru z Byakuyą Kuchikim, które pomogły ukształtować twój występ w tej roli? Czy ma on jakąś cechę, którą podziwiasz i chciałbyś przejąć dla siebie?

MIYAVI: Nie bylem pewien, czy to zrobię. Jak mówiłem, powodem, dla którego odszedłem z branży visual kei, było, że nawet granie w filmie mogło zniszczyć mój wizerunek jako gitarzysty. Zazwyczaj dotyczy to ludzi, którzy nie dbają o takie rzeczy. Ale jak mówiłem, czuję się bardziej pewny siebie i mam chęć, by wymiatać. Nawet jak robię cosplay, mogę wstrząsnąć każdym, nawet ludźmi, którzy nie dbają o cosplay czy anime. Nie ma to znaczenia — kiedy uderzę w strumy, mogę ich zachwycić. Jestem wiec pewien.

To główny powód, dla którego zdecydowałem się to zrobić. Wiedziałem także, że wielu moich fanów lubi anime. To jest wiec ten rodzaj siły, o której wspominałem wcześniej. Mogę zrobić to teraz, ponieważ jestem wystarczająco silny, by chronić moich ludzi i by bawić moją publiczność i fanów w każdy sposób. Poprzez modę, aktorstwo i muzykę, oczywiście. Nawet jeżeli nie jest to slapping, mogę zabawiać moją publiczność. Udalo mi się osiągnąć taki rodzaj siły. Dostałem więc tę rolę.

Co do drugiego pytania, to był interesujący proces. Sposób, w jaki Byakuya kocha swoją siostrę, to nie jest po prostu kochanie czy bycie słodkim, jest bardzo surowy. Ja także mam podobny stosunek do swojej siostry, nawet do moich córek. Nie pomagam im. Oczywiście, kocham moje córki, okazuję im uczucia i tym podobne, nawet mój szacunek do nich, ale im nie pomagam. Pozwalam im robić błędy. Wierzę, że uczymy się w ten sposób, żebyśmy stali się wystarczająco silni, by być niezależni. To jest rodzaj relacji, jaką mają Byakuya i Rukia. Bylem tym zafascynowany, a potem udało mi się w to wniknąć, dzięki temu, co jest we mnie, także między moją siostrą i córkami.



Na koniec, czy mógłbyś przekazać wiadomość czytelnikom JaME?

MIYAVI: Jak zawsze, bardzo doceniam wasze wsparcie. Niektórzy z was wiedzą, że MIYAVI przeszedł długą drogę i próbuje, podejmuje wyzwania i eksperymentuje z wieloma rzeczami. Ale chodzi o to, że nie mogę obiecać robienia tego, co chce moja publiczność. Ale jedną rzecz mogę obiecać, że zrobię coś nowego i fajnego. To da wam zaskoczenie i ekscytację. I wierzę, że kiedy poczujecie ten entuzjazm, będzie to moment, kiedy poczujecie nadzieję i to da wam energię. To jest moja rola, mojej muzyki. Mam więc nadzieję, że zobaczymy się niedługo!

Jedziemy w trasę po Ameryce Północnej i Południowej. Zwłaszcza Ameryka Południowa - minęło trochę czasu, od kiedy bawiłem ten kontynent, więc jeżeli są tam jacyś czytelnicy, proszę, przyjdźcie i zobaczcie mój koncert, i bawmy się dobrze!


JaME chciałoby podziękować MIYAVIemu, J-glam Inc. and Universal Music Japan za możliwość przeprowadzenia wywiadu.

Relację z koncertu MIYAVIego w Los Angeles można przeczytać tutaj: http://jame-world.com/pl/articles-130426-miyavi-quot-day-2-quot-world-tour-w-the-el-rey-los-angeles.html.
powiązani artyści
powiązane koncerty i wydarzenia
MIYAVI 08/05

MIYAVI  
Los Angeles, CA - United States of America
El Rey Theatre
MIYAVI 11/05

MIYAVI  
San Francisco, CA - United States of America
Slim's
MIYAVI 13/05

MIYAVI  
Seattle, WA - United States of America
The Crocodile
MIYAVI 16/05

MIYAVI  
Toronto, ON - Canada
The Phoenix Theatre
MIYAVI 18/05

MIYAVI  
Philadelphia, PA - United States of America
Theatre of the Living Arts
MIYAVI 20/05

MIYAVI  
New York, NY - United States of America
Irving Plaza
MIYAVI 26/05

MIYAVI
Sao Paulo - Brazil
Carioca Club
MIYAVI 27/05

MIYAVI
Buenos Aires - Argentina
Teatro Flores
MIYAVI 29/05

MIYAVI
Santiago - Chile
Blondie
MIYAVI 31/05

MIYAVI
Mexico City - Mexico
Blackberry Auditorium
komentarze
blog comments powered by Disqus
reklamy
  • SYNC NETWORK JAPAN
  • Chaotic Harmony
  • euroWH