Haruka - Anthems

recenzja - 22.10.2018 02:49

Tym dopiętym na ostatni guzik debiutanckim albumem piosenkarka i kompozytorka Haruka dowodzi, że lekki poprock może mieć tyle samo emocjonalnej głębi, co sentymentalne ballady.

Jeśli mowa o grających na gitarze piosenkarkach-kompozytorkach, rynek zdominowały inspirowane folkiem artystki pokroju Joni Mitchell, Tracy Chapman oraz Ani DiFranco. Niewiele osób wybiera brzmienia elektryczne częściej niż akustyczne. Nawet w Japonii, gdzie świetnie prosperująca scena "kobiecego rocka" od lat 80. stale wypuszcza strumień kobiecych rockowych zespołów, mało gitarzystek wybiło się w karierach solowych. Pośród garstki tych właśnie Japonek parę lat temu pojawiła się Haruka.

Kariera artystki rozpoczęła się pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, gdy, będąc jeszcze nastolatką, podpisała kontrakt z wytwórnią PONY CANYON. Jednakże spięcia dotyczące wolności twórczej sprawiły, że zrezygnowała z muzyki po wydaniu jedynie dwóch singli. Po pięciu latach, w 2013 roku, Haruka pojawiła się ponownie, zakładając własną wytwórnię, CLUB DISORDER. W listopadzie tego samego roku wydała debiutancki minialbum, Hymns To My Soul. Debiut pełnej długości, Anthems, został wydany w październiku 2014 roku.

Anthems zaczyna się Car of Disorder, porządnym, szybkim poprockowym numerem, który dobrze sygnalizuje, co znajduje się na albumie. Pośród pierwszych ośmiu utworów jest jedynie jedna wolna piosenka, słodka ballada Hometown, i możliwe, że jest to jedyny tutaj muzyczny błąd. Problem nie dotyczy piosenki samej w sobie, a raczej jej miejsca na setliście. Wkładanie akustycznej ballady pomiędzy dwa mocno popowe kawałki jedynie przerywa rozpęd albumu, nie dając chwilę wytchnienia, jak prawdopodobnie zakładano.

Mimo że muzyka jest dobra, to teksty są tym, co odróżnia Harukę od innych. Jak w większości popowych piosenek, teksty delikatnego poprocka są raczej proste; rzadkim jest, że wokaliści śpiewają o czymś innym niż podstawowe emocje. Na Anthems jednak prawie wszystkie utwory są w pewnym stopniu autobiograficzne. Na przykład Raise Your Voice inspirowane jest walką Haruki z ekipą wytwórni na początku kariery. Podobnie Goodbye! My Office zawiera w sobie radość, którą czuła uciekając od pracy, wykonywanej przez dwa lata, zanim znów chwyciła za gitarę.

Wind Velocity of Zero jest prawdopodobnie najlepszym rockowym numerem spośród oferowanych na albumie, ale najbardziej wpadająca w ucho piosenka równocześnie ostatnią. Zaczynając się wstępem organowym przypominającym Whiter Shade of Pale Procol Harum, The Sound More Silent Than Silence [Gloria in Excelsis Deo] kończy Anthems uroczystym nastrojem. Gdy ta powoli rozwijająca się ballada wreszcie rozkwita, Haruka podarowuje swoje modlitwy ofiarom i uratowanym podczas wielkiego trzęsienia ziemi w Touhoku, nie kryjąc wiary i prosząc Boga, by pomógł złagodzić smutek jej rodaków.

Podsumowując, Anthems jest niezwykłą poprawą w stosunku do debiutanckiego minialbumu Haruki Hymns To My Soul: styl muzyczny jest konsekwentny, solówki gitarowe dłuższe i bardziej skomplikowane, a wykonanie dokładniejsze. Muzyka sama w sobie nie jest zbyt odmienna od twórczości wielu innych japońskich muzyków poprockowych, ale przenikliwość i osobisty aspekt tekstów odróżnia Harukę od większości kolegów z branży.

Anthems można nabyć poprzez iTunes i Amazon.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
reklamy
  • SYNC NETWORK JAPAN
  • Chaotic Harmony
  • euroWH