SUGIZO - ONENESS M

recenzja - 15.04.2019 12:39

SUGIZO świętował dwudziestolecie solowej kariery wraz z kilkoma królami visual kei.

Z czwórki członków LUNA SEA, którzy kontynuowali karierę solową po rozpadzie grupy w 2000 roku, SUGIZO wydaje się być najmniej rozpoznawalny. Może to wynikać z jego eklektycznego gustu, preferowania eksperymentów z elektroniką zamiast konwencjonalnego rocka czy nieregularności wydawnictw - artysta wyprodukował może połowę tego, co jego koledzy w tym samym okresie. Niemniej jednak niedawno gitarzysta uznał za stosowne płytą ONENESS M z gwiazdorską obsadą gościnnych wokalistów uczcić 20 rocznicę wydania debiutanckiego albumu TRUTH? z 1997 roku.



ONENESS M zapewnia wyjątkowe możliwości posłuchania niektórych wokalistów poza ich środowiskiem naturalnym. Daniela może być pierwszym razem, gdy Yoohei Kawakami z [ALEXANDROS] nagrał piosenkę pozbawioną wpływów britpopu. Podobnie PHOENIX ~HINOTORI~ dał koledze SUGIZO z X JAPAN, ToshIemu, rzadką okazję użycia wyszlifowanego angielskiego w czymś, co nie jest jedną z symfonicznych rockowych rockowych ballad YOSHIKIego.

W piosenkach z Kyo, Kiyoharu i TERU z GLAYa nie ma takich niespodzianek. Co więcej, utwór zamykający album - akustyczna ballada Hikari no Hate - mogłaby z łatwością udawać solowy singiel MORRIEgo, w którym przypadkiem zagrał SUGIZO na skrzypcach. Tego samego nie można by powiedzieć o pierwszym utworze Eien, chociażby dlatego, że Ryuichi Kawamura zazwyczaj nie mierzy się z powolnymi, ośmiominutowymi epickimi utworami.

Poza łatwiej przyswajalnymi numerami jest tu też kilka rozproszonych kompozycji, pokazujących, że SUGIZO w ciekawy sposób wykorzystuje talenty swoich gości. Na przykład, pomimo obecności weterana jhopu, K DUB SHINE, to wokalista ZAMZA, Tsuji Hitonari, ma więcej partii rapowanych, choć w połączeniu z trąbką. W innym miejscu, wokalista BRAHMAN, TOSHI-LOW, w ogóle nie jest proszony o śpiewanie, zamiast tego mówi ponad bulgoczącymi syntezatorami.



Byłoby trudno, jeżeli w ogóle całkowicie niemożliwe, porównać ONENESS M to innych solowych wydawnictw SUGIZO, ponieważ nigdy tak konsekwentnie nie wykorzystywał on wokalistów sposób, jak ma to miejsce tutaj. Aby nadać temu perspektywę: jedynym głosem, jaki można było usłyszeć na albumach z 2011 roku, TREE OF LIFE i FLOWER OF LIFE, był ten zmarłej Origi. Album ten stanowi cenny dodatek do repertuaru artysty i choć niektóre piosenki mogą nie być tym wszystkim, na co liczyli fani zaproszonych wokalistów, słuchacze z pewnością znajdą coś, co polubią.

powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
reklamy
  • SYNC NETWORK JAPAN
  • Chaotic Harmony
  • euroWH