D'espairsRay w Gdyni, 22 lipca 2009

relacja - 06.08.2009 02:02

D'espairsRay pierwszym koncertem w Polsce porwali serca i dusze fanów.

Tegoroczne lato obfitowało w niespodzianki – marzenia polskich fanów jrocka spełniały się jedno po drugim. Miesiąc po wyczekiwanym przez wielu koncercie Dir en greya do Polski po raz pierwszy zawitał mniej spodziewany gość, D'espairsRay.

Już o godzinie 17 pod klubem Ucho zebrał się spory tłumek, który z upływem czasu coraz bardziej gęstniał. Czekanie na moment otwarcia bram upływało przede wszystkim na odświeżaniu starych i zawieraniu nowych znajomości. Nie wszystkie przybyłe osoby były fanami zespołu – część przyszła z ciekawości i, stojąc w kolejce, uzupełniała wiedzę na jego temat. Spodziewano się, że już o 19 będzie możliwość wejścia do klubu, ale niestety oczekiwanie przeciągnęło się jeszcze z godzinę. W związku z tym atmosfera przed Uchem zaczęła się robić nieco nerwowa, ponieważ ludzie nie mogli się już doczekać koncertu.

Nieco po 20 otwarto w końcu bramę i ludzie zaczęli się cisnąć, chcąc jak najszybciej znaleźć się w środku. Pierwsi szczęśliwcy uniknęli przemoczenia, jako że chwilę później lunął niesamowity deszcz. Część osób od razu pobiegła do stoiska z gadżetami D'espairsRay, aby kupić sobie koszulkę, płytę czy zestaw naklejek. Umieszczenie tego stoiska pomiędzy szatnią a wejściem szybko okazało się błędem, ponieważ w przejściu na salę natychmiast powstał niesamowity ścisk, tak że przez chwilę obawiałyśmy się o zdrowie sprzedających, którym groziło przyciśnięcie do ściany stołami.

Fani, oczekując na rozpoczęcie występu, szukali sobie najlepszego miejsca na sali. Część z nich starała się stanąć jak najbliżej sceny, ale inni wybierali antresolę, z której mieli dobry widok. Koncert rozpoczął się bez dalszych opóźnień – około godziny 21 na scenie pojawił się francuski organizator, który po polsku przywitał się z publicznością: "Jak się macie?”. Życzył wszystkim dobrej zabawy i zapowiedział pierwszy koncert D'espairsRay w Polsce. Fani zaczęli skandować nazwę grupy, a po chwili muzycy pojawili się na scenie.

Zespół rozpoczął występ pierwszym kawałkiem z najnowszej płyty, Lizard, który został z zachwytem przyjęty przez rozentuzjazmowaną publiczność – fani od pierwszych dźwięków bawili się na całego. Gorącą atmosferę podtrzymał kolejny utwór, REDEEMER. Po jego zakończeniu grupa uznała, że to dobry moment na przywitanie się z fanami. HIZUMI dobrą angielszczyzną wyraził nadzieję, iż wszyscy będą się wyśmienicie bawić, a przybyli ludzie podczas następnych kawałków wypełniali jego prośbę co do joty. Zresztą przez cały czas zespół utrzymywał wspaniały kontakt z fanami, co stanowiło jeden z największych plusów tego koncertu. Wokalista często coś mówił, zazwyczaj po angielsku, zapowiadał kolejne piosenki. Także obaj gitarzyści nie pozostawali bierni: biegali po scenie, rzucali fanom kostki i często zamieniali się miejscami, co głównie inicjował Karyu. Wszyscy muzycy nieustannie zachęcali publiczność do zabawy i śpiewów, przykładając dłonie do uszu lub wołając po angielsku: "Nie słyszę was!”. Najmniej widoczny – z racji pełnionej funkcji – był TSUKASA, ale i on miał później swoje pięć minut.

Publiczność nie pozostawała muzykom dłużna i na różne sposoby wyrażała radość oraz podekscytowanie występem. Wszyscy krzyczeli, poruszali rytmicznie wzniesionymi w górę rękami, a nawet skandowali nazwę zespołu. Fani śpiewali fragmenty lub nawet całe teksty piosenek, na co chętnie pozwalał im HIZUMI. Po wykonaniu zakończenia Grudge publiczność dostała nawet pełne uznania brawa od zadowolonego wokalisty, na co zareagowała gromkim aplauzem.

W dalszej części koncertu zespół uraczył fanów przeglądem prawie całej swojej twórczości. Najszerzej były reprezentowane dwie ostatnie płyty, MIRROR i REDEEMER, ale ku uciesze zgromadzonych osób w setliście znalazło się też kilka kawałków z lubianej przez wielu Coll:set. Miłym urozmaiceniem były utwory ze stron b singli. Równocześnie grupa potwierdziła swoją sławę świetnego zespołu koncertowego – wszystkie piosenki znakomicie zabrzmiały na żywo, niektóre nawet lepiej niż na płytach. Możliwe też, że po tym wieczorze więcej osób polubiło tak chłodno dotychczas przyjęty najnowszy album D'espairsRay. HIZUMI miał także okazję zaprezentować swoje możliwości głosowe i chyba tylko raz zdarzyło mu się zafałszować.

Niezwykle gorąco przez publiczność zostały przyjęte największe hity zespołu, takie jak TRICKSTƏR, SIXty∞NINe czy HORIZON, w których potężnie brzmiące instrumenty nie pozwalały ani na chwilę stać spokojnie. Ale największym chyba entuzjazmem wybuchła ona, gdy rozległy się pierwsze nuty Garnet. Wspaniale było usłyszeć na żywo ten utwór, którego koncertowe wykonania znałyśmy dotychczas jedynie z DVD zespołu. Inny, również warty wspomnienia, moment tego wieczoru to Hollow. Podczas trwania tego kawałka HIZUMI poprosił publiczność o pomoc przy śpiewaniu charakterystycznego: "la-laa, la-laa”, co fani chętnie uczynili, dając z siebie wszystko.

Momentami, w których zgromadzeni fani mieli możliwość wytchnienia po szalonej zabawie, były spokojniejsze utwory, niezbyt liczne w dorobku grupy. Ale i tak podczas Kohaku czy przejmująco zaśpiewanego SCREEN mało kto stał w miejscu. Niezaprzeczalnie jednym z punktów kulminacyjnych całego koncertu był natomiast muzyczny pojedynek Karyu i ZERO. Obaj muzycy przez kilka minut grali na przemian swoje solówki, nagradzani za każdym razem okrzykami fanów. Gitarzysta wydobywał ze swojego instrumentu jękliwe tony, kontrowane za chwilę przez dużo niższe brzmienie basu, a dynamikę tego "dialogu” podkreślały odpowiednio dobrane światła.

Wokalista wybrał koniec utworu BULLET, aby przedstawić cały zespół. W pewnym momencie ZERO i Karyu zaczęli grać bardzo rytmiczną melodię, a HIZUMI prezentował kolejno kolegów, krzycząc po angielsku: "Na basie?!”, itp. Publiczność z początku nie bardzo rozumiała, o co mu chodzi, ale już po chwili odpowiadała tak jak trzeba, wołając głośno imiona odpowiednich muzyków. Po przedstawieniu wszystkich członków grupy wokalista wykrzyknął: "Jesteśmy D'espairsRay!”.

Ostatnim kawałkiem głównej części koncertu był KAMIKAZE, zapowiedziany wcześniej przez HIZUMIego podczas krótkiego MC. Potem zespół zszedł ze sceny, a publiczność natychmiast zaczęła wołać ich z powrotem i prosić o bisy. Muzycy nie dali na siebie długo czekać. Po kilku minutach na scenie pojawił się TSUKASA, trzymając w ręku flet. Przywitał go ogromny aplauz publiczności, a fani uciszyli się dopiero po długiej chwili. Perkusista uraczył zebrany tłum piękną melodią, która zrobiła na wszystkich ogromne wrażenie, a potem wrócił za swój instrument.

Po zakończeniu solowego występu TSUKASY na scenie zaczęli pojawiać się kolejno ZERO, Karyu i HIZUMI, mając ze sobą podarowane im przez fanów prezenty, m.in. opaski na nadgarstkach w barwach Polski. Wokalista wszedł jako ostatni, niosąc w rękach biało-czerwoną flagę. Pokazał ją publiczności, a potem przywiązał do mikrofonu. Po chwili dołączyła do niej druga, rzucona z tłumu, na której znajdowały się podpisy fanów. Potem HIZUMI wyciągnął kartkę z kieszeni i, posiłkując się nią, zapytał po polsku: "Dobrze się bawicie?”, na co tłum odpowiedział gromkim: "Taaak!!”. Wokalista stwierdził, że on też i zawołał: "Gdynia super!”, co ponownie wywołało ogromny entuzjazm. Ale jeszcze większy aplauz otrzymał Karyu, który wyznał w pewnym momencie po polsku: "Kocham was!”. Potem zabrzmiały pierwsze takty MIRROR, która okazała się być ostatnią piosenką koncertu. Publiczność po raz kolejny oszalała, zaczęła momentalnie skakać i razem z wokalistą śpiewać tekst utworu. Muzycy również dawali z siebie wszystko, bawiąc się razem z fanami.

To był już niestety koniec, ale zarówno publiczność, jak i zespół, wydawali się bardzo zadowoleni. Muzycy rozdawali kostki i pałeczki, oblewali ludzi wodą i rzucali w tłum puste butelki. HIZUMI w pewnym momencie chwycił nawet kamerę i zaczął filmować nią fanów, a potem wszystkim w pierwszym rzędzie przybił piątki. Na koniec w podziękowaniu za wspaniałą zabawę zawołał po japońsku bez mikrofonu: "Dziękuję!”.

Tamtego dnia w Gdyni D'espairsRay zagrał niesamowity koncert, którym z pewnością zdobył sobie nowych fanów. Przez cały występ publiczność nie nudziła się ani przez chwilę, a atmosferę w klubie cały czas podgrzewały wykonywane przez zespół niezwykle energetyczne piosenki. Wszyscy wyśmienicie się bawili i na pewno długo będą pamiętali to wydarzenie.


Setlista:

--SE--
01. Lizard
02. REDEEMER
--MC--
03. TRICKSTƏR
04. Grudge
05. DESERT
06. Kouhaku
--Guitar/Bass Battle--
07. SIXty∞NINe
--MC--
08. DAMNED
--Guitar Introduction--
09. MASQUERADE
10. in vain
11. Garnet
12. HORIZON
13. Cocoon
14. SCREEN
15. Bullet
16. Hollow
--MC--
17. KAMIKAZE

Encore:
18. TSUKASA solo
19. MIRROR


Zdjęcia zostały zrobione podczas paryskiego koncertu 13 lipca.2009.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
powiązane koncerty i wydarzenia
D'espairsRay 22/07

D'espairsRay
Gdynia - Poland
Ucho
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązane wątki

D'espairsRay - PSYCHEDELIC PARADE IN EUROPE

powiązana galeria
reklamy
  • euroWH
  • SYNC NETWORK JAPAN
  • Chaotic Harmony