D=OUT w Gdyni

relacja - 11.07.2010 02:01

Relacja z porywającego, pierwszego koncertu D=OUT w Polsce, który odbył się 29 maja w Gdyni.

Wieść o zbliżającym się koncercie D=OUT w Gdyni była wielkim zaskoczeniem dla sporej grupy polskich fanów tego zespołu. Jednak dla większości z nich przeszkodą w dotarciu na miejsce okazała się cena biletów, nieproporcjonalnie duża w porównaniu do cen biletów na występy bardziej znanych japońskich wykonawców, odwiedzających nasz kraj. Spowodowało to niewielką frekwencję na koncercie, jednak ci, którzy się stawili, dali z siebie wszystko. Zebrana publiczność nadrabiała te braki wspaniałą atmosferą, swoją aktywnością wywołując wrażenie, że pomieszczenie jest wypełnione po brzegi.

Pod klubem nie czekało zbyt wielu ludzi, ale ci, którzy byli, zdecydowanie rzucali się w oczy. Wszyscy miło spędzali czas we własnym towarzystwie, wymyślając różne gry i zabawy, co psuli nieco fotografowie, bez pytania robiąc zebranym zdjęcia i błyskając fleszami prosto w twarze. Mimo tego atmosfera panująca przed koncertem wokół Ucha była naprawdę przyjazna i każdy mógł sobie znaleźć odpowiednie towarzystwo, nawet jeżeli przyjechał sam.

Otwarcie bramy nastąpiło z pewnym opóźnieniem, po czym tłum od razu ruszył do środka, nie zwracając uwagi na porzucone butelki z wodą, które wcześniej zostały specjalnie dla niego wyniesione przez osoby z ekipy technicznej. Po chwili klub również został otwarty i fani mogli zająć miejsca pod sceną. Niektórzy zostali przy stoisku, gdzie za raczej niewielkie pieniądze zaopatrywali się w płyty zespołu, DVD, koszulki i inne gadżety.

Nikt nie spodziewał się supportu, który mimo to okazał się całkiem niezłą rozgrzewką przed D=OUT. Timmy and the Drugs zagrał naprawdę dobrze, co nie spotkało się niestety z odpowiednią reakcją publiczności - większość osób w tłumie stała nieporuszona, najwidoczniej zostawiając siły na główny występ. Po około trzydziestu minutach support zszedł ze sceny, ustępując miejsce japońskiej gwieździe wieczoru.

Jako pierwszy na scenie pojawił się Minase, który - poprawiając ustawienie perkusji - posłał fanom uroczy uśmiech w odpowiedzi na ich nawoływanie (jak się okazało, był to dopiero początek, gdyż w czasie koncertu cały zespół utrzymywał stały i nadzwyczaj dobry kontakt z publicznością). Po nim zza kulis wyszli pozostali członkowie grupy i z początku wydawali się nieco zbici z tropu ilością zebranych osób, ale te szybko ich przekonały, że liczy się jakość, która w tym wypadku była z najwyższej półki.

W trakcie swojego występu muzycy zaprezentowali publiczności utwory zarówno z najnowszego albumu CARNIVAL Ukiyo ~Jou~, jak i z poprzednich wydawnictw, w tym także z dostępnego również w Europie ZIPANG, mieszając ze sobą szybsze i spokojniejsze kawałki. Fani mieli zatem okazję usłyszeć m.in. nieco jazzowe Tachikaze yokocho, radosne Bankoku, dai Tokyo czy szybkie Shangri La z dyskotekowym rytmem, a także pochodzący z początków kariery grupy Flashback. Z każdą kolejną piosenką atmosfera na sali robiła się coraz bardziej gorąca, a publiczność i D=OUT dogadywali się coraz lepiej. Na żywo muzyka grupy brzmiała nieco surowiej niż na płytach, ale to zupełnie nie stanowiło jej wady i nie przeszkadzało fanom wspaniale się bawić.

Obeszło się również bez zbędnych pisków rozentuzjazmowanych fanek podczas piosenek, za to w przerwach pomiędzy nimi tłum dawał z siebie wszystko. Członkowie zespołu podchodzili jak najbliżej publiczności, a ponieważ ludzi nie było dużo, to wszyscy mogli dotknąć ulubieńca, co odbywało się również bez natrętnego macania czy ściągania części garderoby bądź samego muzyka ze sceny. Panowała kultura, tak rzadko spotykana wśród polskiego fandomu na koncertach japońskich zespołów.

Wywoływanie na bis rozpoczęło się od razu po zejściu grupy ze sceny i trwało aż do jej ponownego pojawienia się; Kouki wyszedł z polską flagą w rękach, upstrzoną podpisami fanów, która została mu dostarczona przed koncertem. Muzycy, trzymając podarunek, zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie na tle publiczności. Potem każdy z chłopaków powiedział kilka słów, zazwyczaj starając się zrobić to po polsku - nie wszystkim się to powiodło, było więc dużo śmiechu. Mimo to wszyscy zrozumieli ogólny przekaz i docenili starania zespołu. Ponadto, muzycy obiecali, że przyjadą ponownie do Polski podczas kolejnej trasy po Europie oraz zapewnili, że bardzo się cieszą z tego koncertu. Na dowód tego zagrali dwie dodatkowe piosenki, których nie było na pierwotnej setliście, w tym wyproszone przez fanów Koi no Bakansu.

Tak jak fani dali z siebie wszystko, zespół również pokazał się od najlepszej strony. Jego członkowie chętnie dawali autografy wytrwałym fanom, którzy zostali do godziny pierwszej w nocy pod klubem. D=OUT zagrali dobry, rockowy koncert, na który warto było wydać tyle pieniędzy.


Setlista:

01. Fanfare
02. CARNIVAL Ukiyo
03. Myoujou orion
04. Shangri La
05. Goku
06. Bankoku, dai Tokyo
07. Gekokujou
08. Noraneko to ♪ (Onpu)
09. Aoi tori
10. Satellite TV
11. Shisei ‐tattoo‐
12 .Tachikaze yokochou
13. SUNRISE
14. Kimon
15. Hanasaki Beauty

Encore:
16. SAKURA Refrain
17. Flashback
18. Fenda
19. ???
20. Koi no Bakansu
powiązani artyści
powiązane koncerty i wydarzenia
D=OUT 29/05

D=OUT
Gdynia - Poland
Ucho
komentarze
blog comments powered by Disqus
reklamy
  • SYNC NETWORK JAPAN
  • euroWH
  • Chaotic Harmony