Dziesięć lat Calmando Qual

wywiad - 05.12.2011 01:05

Calmando Qual spotkał się z nami, aby porozmawiać o ewolucji zespołu na przestrzeni jego dziesięcioletniej kariery oraz planach na następne dziesięć lat.

W ramach kontynuowania serii wywiadów z artystami Starwave Records, reporterka JaME spotkała się z zespołem Calmando Qual podczas festiwalu wytwórni Starwave Records, który odbył się 8 listopada w Ikebukuro Cyber, aby porozmawiać o zmianach, które zaszły od czasu naszej ostatniej rozmowy.


JaME miało okazję przeprowadzać wywiad z Calmando Qual już kilkakrotnie, ale to nasze pierwsze spotkanie z MAYĄ. Czy możecie nam go przedstawić?

Calmando Qual: To perkusista, MAYA. (śmiech)
Hibiki: Raz na miesiąc wchodzi w kontakt z kosmitami w korycie rzeki. (śmiech)

Czy moglibyście przybliżyć nieco waszą muzykę tym z naszych czytelników, którzy jej jeszcze nie znają? Czy jest jakieś wydawnictwo albo piosenka, które najlepiej reprezentują Calmando Qual?

Hibiki: Niedawno wydany Negative Mustard dobrze nas oddaje. Wydaje mi się, że łatwo nas zrozumieć przez posłuchanie go.
MAYA: Ponieważ z biegiem czasu sporo się zmienialiśmy, w jakimś sensie to, co wydajemy w danym okresie, najlepiej reprezentuje Calmando Qual; tacy jesteśmy w tym danym momencie. Ja poleciłbym wszystko. (śmiech) Wszystkie nasze wydawnictwa nas reprezentują. Osobiście jednak bardzo lubię pierwsze płyty, jak Killer Fiction.
Tak: Jeśli miałbym wybrać jedną piosenkę, to wybrałbym pewnie ANTI FLAG.
MAYA: Jasne, to piosenka, w której robi się tak (wszyscy członkowie podnoszą ręce do góry) "Hai! Hai!" (przyp. aut.: fani Calmando Qual będą wiedzieć, że ta interpretacja piosenki musiała być modyfikowana na potrzeby zagranicznej publiczności). Ta piosenka nazywa się ANTI FLAG i podczas jej bridge'a robi się taki układ.
Tak: Zawsze gramy tę piosenkę na końcu koncertów i jeśli mielibyśmy wybrać kawałek, który wzbudza największy entuzjazm fanów, to na pewno byłby ten.

MAYA odszedł z zespołu na jakiś czas, a ostatnio znowu do niego wrócił, jak to się stało?

Hibiki: Pojechał w góry trenować, chciał zostać uczniem silnego mistrza. (śmiech)
MAYA: Ale mieszkanie w górach przez wiele lat robi się z czasem dość trudne, więc wróciłem. (śmiech) Sam zespół nie był przez pewien czas aktywny. Był pewien okres, gdy zmienił nazwę i grał jako Twisted Clock, a kiedy postanowił wznowić działalność jako Calmando Qual, pozostali zadzwonili do mnie, żebym znowu się przyłączył. Na początku byłem muzykiem wspierającym, ale zanim zdążyłem się zorientować, byłem w grupie na dobre. (śmiech) Podczas podpisywania kontraktu ze Starwave Records pozostali członkowie zapytali mnie, czy chcę być w zespole czy nie, więc powiedziałem, że chcę!

Co się dla was zmieniło po przyłączeniu się do Starwave Records?

Calmando Qual: Nie było wielkich zmian, cieszymy się swobodą, dzięki której możemy robić swoje.
Tak: Mamy teraz więcej szans, by oglądać zespoły naszych przyjaciół oraz kolegów z wytwórni i dzięki temu się uczymy. Poprzez współzawodnictwo możemy myśleć i postępować naprzód w pozytywny sposób i jesteśmy z tego zadowoleni.

Braliście dziś udział w festiwalu wytwórni Starwave Records, co o nim myślicie?

Hibiki: Było fajnie! Za każdym razem mamy możliwość nauczenia się czegoś nowego dzięki oglądaniu występów innych zespołów, więc świetnie się bawimy i jednocześnie uczymy. Nie jest fajnie, jeśli przy okazji nie ma dobrej zabawy. To nie konkurs, który musimy wygrać, chociaż to też by nam nie przeszkadzało. (śmiech)

Zmieńmy temat. W tym roku Japonię dotknęło trzęsienie ziemi w rejonie Tohoku, a latem Calmando Qual wydało w związku z tym specjalny charytatywny singiel. Czy możecie nam powiedzieć, jaki wpływ miała na was ta katastrofa?

Hibiki: Jeśli mam być szczery, nie przeżyłem wcześniej nic podobnego, więc byłem bardzo zaskoczony. Gdy niespodziewanie zdarza się coś takiego, masz wrażenie, że nic nie możesz zrobić...
Kenka: Mieliśmy tego dnia grać koncert, ale ponieważ pociągi przestały jeździć, nie mogliśmy dotrzeć do klubu. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę z powagi sytuacji.
Hibiki: Na ulicach było naprawdę źle...
Tak: Ludzie na południu, na przykład w Sendai, na pewno znacznie bardziej to odczuli, ale ludzie w Tokio też i na jakiś czas w życiu wszystkich zapanował kompletny chaos. Kilka z naszych koncertów zostało odwołanych, zresztą nie chodzi tylko o koncerty - wiele klubów nie mogło w ogóle zostać otwartych i nie odbywały się żadne występy. Martwiliśmy się o to, czy nadejdzie czas, kiedy będziemy mogli kontynuować działalność zespołu. Jestem więc bardzo wdzięczny za to, że możemy grać normalnie, tak jak dzisiaj. Nauczyłem się być wdzięczny za rzeczy, które do tej pory wydawały mi się naturalne.
Kenka: Ucieszyło mnie to, że tak wielu ludzi na całym świecie przejmowało się losem Japonii, to dodawało wielkiej otuchy. Chciałbym wam coś przekazać: "dziękuję". Damy z siebie wszystko. Japonia da z siebie wszystko.

Dziękuję. Latem wydaliście jeszcze jedną płytę. Jej nazwa, Negative Mustard, jest dość interesująca. Jak ją wybraliście?

Hibiki: Wybraliśmy ją, bo była śmieszna. (śmiech) Jest negatywna, ale też trochę pikantna. Chcieliśmy w jakiś sposób wziąć tę negatywność i nadać jej pozytywny kierunek. Wydawało mi się to ciekawe i zastanawiałem się, czy istnieje już coś takiego, więc poszukałem trochę w Internecie i okazało się, że negatywna musztarda naprawdę istnieje! To jakiś rodzaj kwiatu drzewa pomarańczowego o tej samej nazwie. Uznaliśmy, że to całkiem niezłe. Jego aromat ma kojące działanie, gdy dopadają cię negatywne momenty, więc później dodaliśmy jeszcze to znaczenie. (śmiech)

Latem Calmando Qual zagrał koncert oneman z okazji dziesiątej rocznicy działalności...

Hibiki: W Tokyo Dome. (śmiech)

Spoglądając wstecz na przebieg waszej kariery, jak wyglądał początek zespołu? Jakie mieliście wtedy cele?

Hibiki: Na początku chcieliśmy zostać zespołem gotyckim aktywnym na całym świecie. Nie mieliśmy celów takich jak zagranie w konkretnym miejscu. jak na przykład Budokan, nie, chcieliśmy grać na całym świecie.

I udało się wam to osiągnąć...

Hibiki (śmieje się): Jest jeszcze wiele miejsc na świecie, których nie odwiedziliśmy. Biegun Północny, Południowy, Afryka. Pojedziemy wszędzie, jeśli tylko dacie nam znać.

Jak w ciągu dziesięciu lat działalności zmienił się wasz sposób myślenia o zespole, o tym, jak się w nim pracuje?

Hibiki: W ogóle się nie zmienił. Nasze podejście na zasadzie: "zróbmy coś ciekawego" jest takie samo jak to, które mieliśmy od początku. Nie chcieliśmy stać się jak ktoś inny, chcieliśmy dalej być sobą. Ostatnio jednak staliśmy się bardziej świadomi naszej publiczności. Wcześniej wyznawaliśmy zasadę: "oglądajcie nas jak się wam podoba", ale ostatnio, tworząc visual kei, zaczęliśmy grać koncerty nastawione na publiczność tego nurtu. To kierunek myślenia, który obraliśmy całkiem niedawno.
Tak: Na początku było nas tylko dwóch, potem przyłączył się basista Kenka oraz perkusista MAYA i mając bardziej kompletny zespół, mogliśmy więcej robić, dlatego pod tym względem się zmieniliśmy. Ale nasze odczucia - na przykład odnośnie tego, jak chcemy robić pewne rzeczy, których nie robią ludzie wkoło nas, jak chcemy wziąć coś, co lubimy i wyrazić to w formie rozrywki - to się nie zmieniło. Uczucie, że chcemy zaprezentować coś, co publiczność chciałaby zobaczyć pod szyldem Calmando Qual, nie uległo zmianie.

A co z inspiracjami, czy zmieniły się przez ten czas?

Hibiki: Na początku lubiłem BUCK-TICKa i Bauhaus. Obecnie nadal uważam, że są świetni, ale wróciłem do artystów, których słuchałem, gdy zacząłem interesować się muzyką w okresie liceum. "Ach, to takie nostalgiczne, ale w sumie oni są spoko!", itp.
Kenka: Dziesięć lat temu nie było mnie w tym zespole. Porównując zespół, w którym byłem wtedy, z Calmando Qual, teraz czuję że *naprawdę* jestem w zespole. (śmiech)
Hibiki: On grał wcześniej w zespole komediowym.
Kenka: Fajnie było.
/tak: W moim przypadku to, co lubię, nie uległo zmianie. Nadal słucham rzeczy, których słuchałem dziesięć lat temu. Zmienia się jednak otoczenie, pojawia się nowa muzyka, nowe trendy i je też wcielamy do naszych inspiracji. Ale to, co lubię, się nie zmieniło.
MAYA: Ja spoważniałem, mam więcej zapału do nauki. Na przykład dziś chciałbym się uczyć, obserwując dobre strony innych zespołów. Jeśli chodzi o muzykę, to od początku byłem wszystkożerny, słuchałem wszystkiego. Czy raczej - słuchałem muzyki, która żyje we mnie.

Gdy pomyślicie o Calmando Qual za dziesięć lat, to jacy waszym zdaniem wtedy będziecie?

Hibiki: Może staniemy się tacy jak Yazawa Eikichi (przyp. aut.: japoński muzyk rockowy aktywny od lat 70-tych). (śmiech)
Calmando Qual: Czekaj, ale on gra sam, co to ma znaczyć? (śmiech)
Hibiki: Fajnie byłoby, gdybyśmy stali się jak Rolling Stones. Wydaje mi się, że będziemy wtedy bardziej "muzykami" niż obecnie.

Gdy zaczynaliście działalność, istotny dla was był aspekt wizualny, później jednak usiłowaliście zdystansować się od visual kei. W wywiadach twierdziliście, że nie należycie do tego gatunku i że chcecie się od niego odciąć. Niedawno powróciliście do tego stylu, a dziś powiedzieliście nawet, ze jesteście zespołem visual kei. Czemu chcieliście się odciąć od tej sceny i czemu teraz do niej wróciliście?

Hibiki: Nie cierpimy tego, w jaki sposób w nurcie visual kei myśli się o muzyce. Chodzi o to, że skoro fani szukają konkretnego image'u, musimy robić to samo, co wszyscy, to samo, co artyści, którzy są popularni, aby uszczęśliwić fanów. Artysta tworzy coś, co chce stworzyć, ale i tak chodzi o "chodźcie na mnie popatrzeć". Nie podobało mi się to, nie chciałem robić tego samego, co tego typu ludzie. Ten sposób myślenia w gruncie rzeczy nie uległ zmianie. Nie podobało nam się to i zaczęliśmy zastanawiać się, o co tak naprawdę chodzi w tworzeniu muzyki, dlatego postanowiliśmy odciąć się od visual kei i po prostu grać. Byliśmy w stanie stworzyć dobrą muzykę i sporo się dzięki temu nauczyliśmy w Twisted Clock, w którym graliśmy około dwa lata. Pomyślałem sobie, że udało nam się stworzyć dobrą muzykę, naprawdę posunęliśmy się do przodu. Pewnego dnia po prostu stwierdziłem, że to, czy nazywają nas visual kei, nie ma większego znaczenia, to nie jest coś złego. Dlatego postanowiliśmy spróbować znowu zacząć wyrażać siebie w ten sposób i zaczęliśmy rozmowy o wskrzeszeniu Calmando Qual. Rozpoczęliśmy na nowo z wizerunkiem z horroru, który, jak nam mówiono, był nieco w stylu Tima Burtona, to było naprawdę przełomowe posunięcie dla Calmando Qual. Tym samym zmieniła się nasza świadomość. Jest publiczność i jest artysta, musi więc być jakaś równowaga, którą udało nam się osiągnąć dzięki temu stylowi. Teraz, gdy nazwą nas visual kei, czy jakkolwiek inaczej - nawet folk - to nie będzie miało znaczenia. Sami podejmijcie decyzję.

Wspomniałeś o Twisted Clock, czy chcielibyście wskrzesić kiedyś ten zespół?

Hibiki: Nazwa tego zespołu była fajna, co nie? (śmiech) Chcemy jeszcze raz użyć tej nazwy zespołu, bo jest taka fajna. (śmiech) Ale czuję, że Twisted Clock i Calmando Qual są od siebie różne.
Kenka: Czasami grywamy jeszcze piosenki Twisted Clock. W tamtym okresie byliśmy zorientowani bardziej na muzykę, ale teraz poszliśmy dalej i jesteśmy w stanie grać piosenki Twisted Clock z Calmando Qual w innym kształcie. Nie odczuwam więc potrzeby celowego zmywania makijażu, aby móc je zagrać. Moim zdaniem to, że możemy je grać z użyciem ekspresji, jaką daje makijaż, to pozytywna zmiana.

Gracie razem już od dawna, pewnie więc wiecie o sobie różne ciekawe rzeczy...

Hibiki: Tak naprawdę nie wchodzimy ze sobą w przesadnie bliskie relacje. Nie znamy nawet swoich znaków zodiaku, grupy krwi czy dat urodzin. (śmiech) Rozmawiamy wyłącznie o muzyce, możemy się więc tylko zastanawiać: "Ciekawe, jakie on ma hobby?", tak naprawdę nic o sobie nie wiemy. (śmiech)
MAYA: Obecnie wszyscy piszemy blogi, więc gdy je czytam, mogę lepiej poznać zainteresowania pozostałych: "Ach, on lubi takie rzeczy"...
Hibiki: Albo: "Co za dziwoląg!". (śmiech) Jego datę urodzin poznałem w tym roku! (wskazuje na MAYĘ) Znamy się od tak dawna, a poznałem ją dopiero teraz. To chyba dobrze świadczy o tym, jak mało interesują nas prywatne sprawy pozostałych.

Calmando Qual wydało ostatnio trochę singli i minialbumów, ale dużo czasu upłynęło od waszego ostatniego albumu. Kiedy możemy spodziewać się nowej pełnej płyty?

Hibiki: Nie ma mowy, ja czuję się, jakbyśmy wydali go zaledwie kilka miesięcy temu. (śmiech) Chcemy wydać nowy album i mam nadzieję, że uda się to nam w przyszłym roku!

Od czasu waszej ostatniej trasy po Europie minęły trzy lata. Czy chcielibyście znowu wyjechać za granicę? Gdzie jeszcze chcielibyście zagrać poza Europą?

Calmando Qual: Chcemy jechać!
MAYA: Za tydzień, albo nawet jutro, chcę jechać!
Hibiki: Jesteśmy gotowi jechać gdzie tylko nas wezwą. Korea, Chiny, Ameryka, Australia, chcemy jechać wszędzie. Jeśli ktoś nas gdzie potrzebuje, to chcemy tam jechać. Jeśli potrzeba wam rocka, dajcie nam znać! (śmiech)
Calmando Qual: Nawet jeśli będzie to Afryka albo Korea Północna. (śmiech)

Jakie macie plany na przyszłość?

MAYA: Na wiosnę...
Hibiki: ...on bierze ślub. (śmiech)
MAYA: (śmieje się) Nie, nie to chciałem powiedzieć. Na wiosnę chcielibyśmy wydać płytę, z przedsprzedażą w marcu.

Na koniec, czy chcecie jeszcze coś przekazać swoim fanom?

MAYA: Nie byłem nigdy w Europie... Właściwie to nigdy nie grałem z zespołem za granicą, a bardzo chciałbym, więc proszę dzwońcie po nas. I dziękuję za to, że nas zawsze wspieracie! Spodziewajcie się nowej płyty.
Kenka: Jak już wspomniałem, wydaje mi się, że ludzie na całym świecie martwią się teraz o Japonię, ale my nie przegramy. Cieszymy się, że nas wspieracie. Tym razem, używając muzyki w inny sposób, chcielibyśmy się wam odwdzięczyć. Kochamy was.
Tak: Minęło już dziesięć lat, ale przez te dziesięć lat robiliśmy to, co chcieliśmy, więc ten czas minął nam bardzo szybko. Ludzie, którzy nas otaczają, mówią nam: "To niesamowite, że gracie już dziesięć lat!", ale my po prostu robiliśmy swoje, a lata same zleciały. W nasz jedenasty rok chcemy wejść nadal robiąc to, co kochamy i oczywiście chcemy zagrać trasę za granicą, a z obecnymi członkami celujemy w dotrwanie do dwudziestej rocznicy. Damy z siebie wszystko.
Hibiki: Jeśli wydaje wam się, że potrzebujecie Calmando Qual, będziemy szczęśliwi, mogąc was odwiedzić, bez względu na to, gdzie jesteście. Jeśli jesteście nami zainteresowani, dajcie nam znać. (śmiech) My będziemy dalej grać muzykę, więc nie przestawajcie nas wspierać. A... jeśli chodzi o prezenty, to lubię piwo. (śmiech)
Tak: Ja lubię wszystko, tylko nie piwo. (śmiech)
Kenka: Nie mogę się już doczekać piwa z całego świata! (śmiech)


JaME pragnie podziękować Calmando Qual oraz Kiwamu za umożliwienie przeprowadzenia tego wywiadu, oraz Non-non za pomoc przy tłumaczeniu.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązane wątki

Starwave Records i Darkest Labyrinth

reklamy
  • SYNC NETWORK JAPAN
  • Chaotic Harmony
  • euroWH