j-rentgen #10

plik - 10.03.2012 01:01

Dziesiąty j-rentgen na dziesiątą rocznicę the GazettE! Zapraszamy na podróż w czasie!

the GazettE to obecnie prawdopodobnie jeden z najlepiej rozpoznawalnych zespołów visual kei wśród fanów tego gatunku. Z roku na rok przybywa mu popularności, a to, co osiągnął przez dziesięć lat istnienia jest dość imponujące. Czy się go lubi, czy nie, trzeba przyznać, że radzi sobie bardzo dobrze.

Muzycy zwykli nazywać siebie Wielkimi Japońskimi Heretyckimi Artystami, "Dai Nihon Itan Geisha", mówiąc o sobie jako o herezji swoich czasów. Nigdy nie chcieli być przypisywani do konkretnego gatunku, choć nie mieliby nic przeciwko, by stać się jakością samą w sobie i zawędrować na szczyt, który zaczyna się już powoli majaczyć na ścieżce ich kariery.

Z okazji dziesiątej rocznicy powstania, którą zespół świętuje właśnie dziś, 10 marca, JaME zaprasza na podróż w czasie, obejmującą wszystkie najważniejsze punkty w jego karierze. Przejrzymy dyskografię w poszukiwaniu najciekawszych pozycji, odwiedzimy go w trakcie tras koncertowych, a w końcu rzucimy okiem w przyszłość, żeby sprawdzić, jak potoczy się jego historia.

Zapraszamy!



~PŁYTY~



Wakaremichi
To pierwszy singiel the GazettE (które wtedy jeszcze zapisywało się katakaną i niewiele liczyło na muzycznej scenie. Nawet nie miało dzisiejszego składu - na perkusji wciąż grał Yune). Tytuł oznacza "rozstaje". Grany był przez lata na każdym koncercie, a fani w jego trakcie krzyżowali małe palce w obietnicy - co jest znanym przesądem w Japonii. Jeśli złamie się zawartą w taki sposób obietnicę, trzeba będzie zjeść tysiąc igieł. Piosenka jest bardzo dobra i smutna, a widok całej sali trzymającej się za ręce i śpiewającej razem wzruszający refren, jest niezwykły. Jednak prawda jest taka, że dziś już nikt nie chce usłyszeć tego utworu na żywo, bo zespół powiedział, że jest to piosenka, którą pragnie zagrać jako ostatnią na pożegnalnym koncercie, na koniec swojej kariery. Oby jak najpóźniej!

MADARA
To był przełom, album wydany przez nową wytwórnię, po którym w końcu widać poziom. Wyższa jakość utworów i teledysków wskazuje, że w końcu ktoś wziął się za ten zespół i zainwestował w niego pieniądze. Sześć piosenek i sześć klipów, każdy inny, ale wszystkie ciekawe. Mamy tu piekielne wizje rodem z japońskiego horroru (MAD MARBLE HELL VISION), pełną żalu historię o miłości i stracie (Shiikureta haru, kawarenu haru), krótkie wyznanie niegrzecznych chłopców (Ruder), groteskowy sen wariata z motywami z "Omenu" (No.666), balladę o utraconej miłości (Sumire) oraz opowieść introwertyka śledzącego obiekt swoich uczuć zza obiektywu aparatu (Anata no tame no kono inochi). Co za różnorodność!

DISORDER
Pierwszy pełny album. Założeniem było odzwierciedlenie chaosu i różnorodności ludzkich emocji. Zaczyna się intro, w którym pięciu uzależnionych od muzyki łobuzów ucieka przed ścigającą ich policją. Następnie jest utwór bez tekstu, którym zespół na koncertach potrafi doprowadzić publiczność do szaleństwa. Piosenka oparta na historii Frankensteina? Proszę bardzo: Carry?. Utwór o tym, jaki "odlot" ma się po "dragach"? Do usług - Maximum Impulse! Piosenka z gatunku sex, drugs & rock’n’roll z Kurtem Cobainem i Courtney Love w tekście (SxDxR)? Czemu nie! I kto powiedział, że nie pasuje do tego wszystkiego rzewna kompozycja napisana z myślą o hortensjach (Hana kotoba), utwór w stylu dawnych ballad traktujący o samobójstwie kochanków (Tokyo Shinjuu) czy historia o japońskich kamikadze z antywojennym przesłaniem (Saraba). Ach i pamiętajmy, że pojawia się tu też sequel do Wakaremichi (Shichigatsu Yokka)! Rzeczywiście bałagan, ale w tym szaleństwie jest metoda!

NIL
Do dziś wielu uważa ten album za najlepszy w dorobku the GazettE. Zawiera największe hity grupy, które długo gościły na koncertowych setlistach, a i do tej pory pojawiają się dość często. Na początku panowie grają w rosyjską ruletkę (THE END), a potem przychodzą mdłości i dreszcze, tj. Nausea&Shudder, w którym pojawia się motyw poszukiwania Bezimiennej Wolności, o której będzie wspominane później. Jest tu kilka mocnych kompozycji do headbangingu, jak Maggots czy DISCHARGE, oraz kilka dobrych do radosnego poskakania, jak Namaatatakai ame to zaratsui ta jounetsu, SHADOW VI II I> i SILLY GOD DISCO. Znalazły się tu także piękne, choć przytłaczające klimatem utwory: Bath Room, D.L.N oraz wspaniały Taion. No i jest tu jeszcze ballada Cassis, która stała się tak popularna, że aż znienawidzona przez Rukiego, niechcącego być utożsamianym tylko z tą piosenką.

Filth in the Beauty
Mówi się, że to kamień milowy w historii the GazettE. Zmieniła się jakość utworów, stały się one bardziej dojrzałe, a jednocześnie wykorzystano bardziej popularne brzmienia, przypadające do gustu większej ilości osób. Zdecydowanie przyczyniło się do wzrostu ich popularności. A do tego dostarczył wspaniałego widoku na koncertach, kiedy cała sala wraz z muzykami kręci głową przez całą partię instrumentalną.

Stacked Rubbish
Zawartość tej płyty to wbrew tytułowi nie jest stek bzdur. Teksty są tu dość gorzkie, w dużej mierze tematyka nie jest fikcyjna, opiera się na prawdziwych zdarzeniach lub aktualnych obserwacjach wokalisty. Są tu piosenki poruszające m.in. problematykę porzucanych dzieci (BURIAL APPLICANT), rozerwanych związków (CALM ENVY) i tego, że wartość życia docenia się w obliczu śmierci (GANGES ni akai bara). W utwory przelano mnóstwo negatywnych emocji, co pewnie pozwala je oswoić. Znalazło się tu kilka piosenek, do których zespół domieszał hip-hopowe elementy. Ponadto, mastering wykonał w Nowym Jorku Tom Coyne, co znacząco wpłynęło na jakość dźwięku.

DIM
Powiało mrokiem… Zespół oparł swój nowy album na niezwykle ponurych, ciężkich kompozycjach. Miał on też być nawiązaniem do wczesnych utworów the GazettE. Brzmieniowo ma niewiele wspólnego z poprzednim albumem, bo kompozycje są głębsze, stawiające raczej na rock oraz przeplatane niepokojącymi, krótkimi instrumentalnymi kompozycjami, jak Hakuri, Erica, Shikyuu, Kanshoku czy Mourou. Do tego znajdują się tutaj dwie potężne ballady: Nakigahara oraz DIM SCENE.

BEFORE I DECAY
Singiel promował w Japonii film "Szybcy i wściekli". W sumie tytuł tej produkcji dobrze oddaje to, co dzieje się w tym utworze. Jednakże prawdziwą perełką jest strona b: jeden z piękniejszych utworów w twórczości the GazettE, złożony i oryginalny, a przy tym nigdy nie zagrany na żywo - Mayakashi.


SHIVER
Kolejny przełom i powód do zebrania nowej publiczności. Ten utwór został openingiem do serialu anime "Kuroshitsuji II". Pamiętajcie jednak, the GazettE nie pisze utworów do anime, to utwory the GazettE są wykorzystywane w anime! Singiel jest dużo bardziej popowy, od niego też zaczęły się liczne posądzenia zespołu o komercjalizowanie się…

TOXIC
Bum! Czego tu jeszcze nie próbowaliśmy? Elektroniki? Ok! Wykorzystanie jej jest motywowane tym, że świat podlega coraz większej i szybszej digitalizacji, która niesie ze sobą nie tylko pozytywne skutki. TOXIC wypełniają kompozycje nafaszerowane elektronicznymi beatami. Tym razem piosenki podejmują dość toksyczną tematykę. SUICIDE CIRCUS mówi na przykład o zmanipulowaniu ludzi przez media do tego stopnia, że stają się oni otępiali. MY DEVIL ON THE BED traktuje o związku dwojga ludzi, między którymi nie ma niczego poza seksem. O tym, że czasem tworzy się paradoks, kiedy tak bardzo nie chcemy kogoś zranić, że to przynosi mu zgubę, jest tekst do RUTHLESS DEED. Jednak na koniec tych ponurych wizji pojawia się promyczek nadziei, bo TOMORROW NEVER DIES niesie ze sobą pozytywne przesłanie: nie zabijaj się, doceń wartość życia, wyrzuć z siebie ból i zapamiętaj to ciepło, które teraz czujesz, bo śmierć nie da ci wyzwolenia.

REMEMBER THE URGE
Najnowszy dodatek do dyskografii z teledyskiem, który dość kontrowersyjnie porusza problematykę duchowni - dzieci. Singiel ukazał się już po albumie, a na następny pewnie nie trafi, w związku z tym tylko na tej płycie można usłyszeć piosenki REMEBER THE URGE, CLEVER MONKEY i Chijou.


~WYDARZENIA~



MATINA
W tej wytwórni zaczynali, obiecując sobie, że ten zespół będzie ich ostatnim. Ten albo żaden. Nie ma rozpadów, zmian zespołów, wymian członków, szukania swojego miejsca. To jest ich miejsce i będzie już do końca. Poza nim nie będzie nic. W takim duchu piątka młodych ludzi zaczęła swoją przygodę z muzyką. Kilka wydanych płyt, kostiumy i makijaże wyglądające na twórczość własną - czym zapewne po części były - i teledyski, kręcone ot, choćby w parku. Miało to swój klimat, ale było jasne, że zespół ewoluuje, bo mierzył wysoko.

PS COMPANY
Co za zmiana! Młody, undergroundowy zespół podpisał kontrakt z dużą wytwórnią PS COMPANY. Zmiany widać na pierwszy rzut oka: lepsze brzmienie nagrań, więcej obiektów, w których można grać, teledyski wyższej jakości i znacznie szersze perspektywy. Trasa obejmująca cały kraj? Zrobione. Trasa po Europie? Zrobione. Koncert w Tokyo Dome? O, tak! Zrobione. PS COMPANY dosłownie otworzyło przed zespołem drzwi. Smuci jedynie to, że im bardziej członkowie the GazettE stają się profesjonalistami, tym bardziej oddalają się od swoich fanów…

Standing Live tour 2006「Nameless Liberty.Six Guns...」
Podróż się rozpoczyna. Podróż ku Bezimiennej Wolności, która jest symbolem nieustannego poszukiwania nowych możliwości, ustanawiania sobie kolejnych celów i oczekiwania na następne wyzwania. W trakcie tej trasy narodziła się jeszcze jedna bardzo ważna dla zespołu idea - fani są szóstym członkiem zespołu, jego Sixth Gun. Trasa objęła ponad trzydzieści koncertów w całym kraju i zakończyła się największym osiągnięciem zespołu do tej pory - koncertem w Nippon Budokan.

TOUR FINAL at BUDOKAN
To było spełnienie marzeń. Muzycy nigdy do tej pory nie stali na tak dużej scenie, mając u swoich stop ponad dziesięć tysięcy osób, obserwujących każdy ich ruch, słuchających każdej stworzonej przez nich melodii. To był czas na uronienie łez szczęścia i wymienienia obietnic. Ruki zadeklarował miedzy innymi: "chcemy po prostu tworzyć muzykę", "nie obchodzi nas sława", "chcemy udowodnić, że potrafimy tworzyć świetną muzykę", "chcemy, by ludzie uważali, że jesteśmy fajni, bez względu na to, czy jesteśmy visual kei czy nie". Była to też pora, by podziękować fanom, powiedzieć im, jak są ważni, że są tym szóstym koltem, dopełniającym paczkę i tylko z nimi można podjąć dalszą podróż w poszukiwaniu Bezimiennej Wolności.

STACKED RUBBISH [Pulse Wriggling To Black 1.5]
Co za wyzwanie! Wyjechać do Europy, odwiedzić trzy kraje, dać sześć koncertów przed zupełnie nieznaną publicznością, promując swój nowy, zmieniony styl i album STACKED RUBBISH. the GazettE wyszło z opresji z podniesioną głową, a trasa okazała się sukcesem. Dlaczego więc nie przyjechać ponownie? Bo tu nie ma jedzenia! - jak to powiedział Aoi.

TOUR10 NAMELESS LIBERTY SIX BULLETS
Poszukiwania Bezimiennej Wolności trwają. Tym razem jest to sprawdzanie, "jak daleko jeszcze możemy zajść, czy osiągniemy sukces czy polegniemy?". Trasa zawiodła zespół ponownie do Budokanu, na dwa koncerty pełne wspomnień, a następnie doprowadziła go do wielkiego finału i spełnienia marzeń…

THE NAMELESS LIBERTY AT TOKYO DOME
…bo marzenia się spełniają, jeśli tylko nie traci się ich z oczu i metodycznie zmierza ku ich realizacji. Członkowie the GazettE mieli marzenie, żeby wystąpić w tym największym w Japonii obiekcie, tam, gdzie grały takie sławy jak X JAPAN i LUNA SEA czy gwiazdy z zagranicy, jak Michael Jackson albo Guns N' Roses. Dokonali tego 26 grudnia 2010 roku, cztery lata po tym, jak obiecali to sobie przy okazji koncertu w Budokanie. Znów popłynęły łzy szczęścia, a era poszukiwania Bezimiennej Wolności dobiegła końca.

HERESY ONLY LIVE TOUR11 "TWO CONCEPT EIGHT NIGHTS ABYSS/LUCY"
Po koncercie w Dome zapadła pełna napięcia cisza. Nic nie wiadomo było o planowanych wydawnictwach, nie słychać było żadnych planów, co do koncertów, zespół zamilkł, a fani drżeli. Kiedy w końcu podano informację o nowej trasie przeznaczonej dla członków fanklubu, wszyscy odetchnęli z ulgą. Po tym, jak zakończyła się epoka poszukiwania Bezimiennej Wolności, zespół postanowił zagrać osiem koncertów, na zmianę dając koncerty wykorzystujące na zmianę jeden z dwóch leitmotivów. Raz był to ABYSS wypełniony najmroczniejszymi utworami zespołu, następnie odbywał się występ pod znakiem LUCY, kiedy to głowa wręcz urywała się od headbangingu, bo wybrano tylko takie utwory, przy których można było porządnie poszaleć.


~PRZYSZŁOŚĆ~



THE DECADE
Kiedy to czytasz, oni są już pewnie po swoim rocznicowym koncercie. W jaki sposób podsumowali dziesięć lat swojej kariery? Czy da się w ciągu jednego koncertu wyrazić wszystko to, co uzbierało się w nich przez tyle czasu? Ten zespół jest ich życiem, nie ma dla nich nic poza nim. Trzeba spojrzeć na to, ile przez te dziesięć lat osiągnęli, szczególnie jak na zespół visual kei. Dekada to z jednej strony dużo, z drugiej tylko chwila. Obyśmy mogli kiedyś świętować razem z nimi dwudziestolecie!

TOUR11-12 VENOMOUS CELL FINALE OMEGA
Kolejną dekadę w swojej karierze the GazettE rozpocznie wydaniem nowego koncertowego DVD. Znajdzie się na nim nagranie z finałowego koncertu, kończącego trasę dla fanklubu, VENOMOUS CELL. Finał, o wdzięcznej nazwie OMEGA, miał miejsce 14 stycznia w Yokohama Arena. W ramach dalszego świętowania dziesięciolecia, JaME zamieściło również przetłumaczoną relację z tego wydarzenia, by można było się dowiedzieć, czego spodziewać się na nadchodzącym DVD. Zapraszamy!

DIVISION
A już w sierpniu światło dzienne ujrzy nowy album the GazettE. Będzie się on o tyle wyróżniał, że znajdą się na nim tylko nowe piosenki, bez żadnych singli, które miałyby się ukazać wcześniej i zostać zawarte na płycie. Wyłącznie oryginalny materiał. W jakim kierunku tym razem pójdzie ten zespół, znany ze swojego eksperymentowania ze stylami? O tym już w sierpniu…


GAZEROCK IS NOT DEAD
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązane wątki

j-rentgen

powiązana galeria
reklamy
  • euroWH
  • Chaotic Harmony
  • SYNC NETWORK JAPAN