D w Krakowie

relacja - 01.05.2012 02:05

D chciało, żeby drugi koncert w Polsce był jeszcze głośniejszy i mocniejszy niż poprzedni, a fani robili co mogli, żeby tak się stało.

Odbywająca się na przełomie maja i kwietnia kolejna trasa D po Europie początkowo miała nie obejmować Polski. Jednak po licznych prośbach i błaganiach zdesperowanych fanów udało się zwrócić uwagę zespołu, a organizator zdecydował się uwzględnić nasz kraj w harmonogramie. Kiedy w końcu nadszedł ten wyczekiwany dzień, o 18 pod krakowskim klubem Rotunda czekał już spory tłumek, w sumie około dwustu osób. Zebrani ludzie byli ubrani dosyć spokojnie, gdzieniegdzie tylko prześwitywały różowe czy niebieskie włosy. Widać było też całkiem sporo fanów płci męskiej.

Po krótkim spotkaniu z zespołem, którego zapis możecie znaleźć tutaj, zgromadzeni pod sceną fani zaczęli wywoływać muzyków, wykrzykując ich imiona. Ci dosyć szybko wrócili na scenę, pojawiając się na niej po kolei - zaczynając od perkusisty, a na wokaliście kończąc. Każdy z nich wchodził na odsłuch i po raz kolejny witał się z zebranymi, wywołując entuzjastyczną owację. Przy okazji można był zobaczyć na własne oczy kostiumy związane z nowym, mającym ukazać się w maju singlem Dying Message.

Koncert od razu zaczął się mocno Der König der Dunkelheit, a fani od razu zaczęli skakać. I już właściwie przez cały koncert widać było fruwające włosy, machające się głowy i wyciągnięte ręce. Szczególnie duże wrażenie robiło to, gdy w wielu momentach podczas tego wieczoru kilka pierwszych rzędów równocześnie odchylało się w przód i w tył w rytm muzyki. Po dorównującym ciężkością pierwszemu numerowi In the name of justice, czarny wachlarz w ręku ASAGIego zapowiedział niesamowite połączenie tradycji i nowoczesności, jakim jest Huang di ~yami ni umareta mukui~.

Potem znalazła się chwila na krótkie MC, podczas którego wokalista przedstawił kolegów z zespołu, poczynając od HIROKIego, a każdy został uhonorowany gromką owacją. Tsunehito zareagował na to wyznaniem po polsku "Kocham cię”, co wywołało tylko jeszcze więcej entuzjazmu. Na koniec tej krótkiej przerwy ASAGI kilka razy zwrócił się do publiczności "A ja?”, domagając się od niej wykrzykiwania swojego imienia. Następna piosenka, operowa Yami yori kurai doukoku no acappella to bara yori akai jounetsu no aria, pozwoliła mu zachwycić wszystkich niesamowitą skalą swojego wyjątkowego głosu. Przed ciężkim Hana madoi w ręku wokalisty nie wiadomo skąd pojawił się długi bicz. Następny spokojniejszy Sleeper, podobno ulubieniec zachodniej publiczności, dał fanom chwilę oddechu. Była ona potrzebna, gdyż po tak pełnym energii, intensywnym początku fani wydawali się być trochę zmęczeni. Z pewnością wydatnie przyczyniał się do tego panujący po sceną niesamowity ścisk.

Właściwie trudno się dziwić, że każdy chciał znaleźć się jak najbliżej muzyków, gdyż mieli oni niesamowity kontakt z publicznością. Na scenie cały czas coś się działo; członkowie D podchodzili do jej brzegu, wyciągając ręce lub gitary w stronę tłumu. Nie stali też w miejscu - zamieniali się miejscami, przechodzili na drugi koniec lub stawali na podium, by zagrać solówkę. Podczas gdy HIDE-ZOU zachowywał się w sposób bardziej opanowany, Ruiza i Tsunehito wykazywali się niespożytą energią, bez ustanku uśmiechając się do fanów. Podobnie radosny był skryty za perkusją HIROKI. ASAGI także nie pozostawał bierny, z energią zapowiadając kolejne piosenki.

Po Sleeper wszyscy muzycy znienacka wyszli, pozostawiając na scenie tylko HIROKIego, który miał teraz swoje pięć minut. Rozpoczął solówkę krótkimi, perkusyjnymi przejściami, na które publiczność odpowiadała krzykiem. Pozostała jej część również spotkała się z uznaniem fanów, ale nie można było, niestety, w pełni docenić kunsztu perkusisty ze względu na dosyć kiepskie nagłośnienie. Dawało się ono we znaki przez cały koncert, np. na początku średnio było słychać gitarę Ruizy. Później wyszła pozostała trójka instrumentalistów. Po kolei wołali do mikrofonów, np. "Czy jesteście szczęśliwi?!” czy "Uwielbiamy Polskę!”, i zachęcali publiczność do czynienia jeszcze większego hałasu. Na koniec wkroczył wokalista ze słowami "Kocham cię”, po czym zespół przeszedł do charakteryzującego się arabskimi motywami Desert Warrior.

"Czy macie flagi?”, zapytał ASAGI publiczności, trzymając w rękach czerwono-czarną parę. Tym razem było ich całkiem sporo, zakupionych tego dnia lub też może przy okazji poprzedniego koncertu, ale można było też dostrzec kilka domowej roboty. Jednak wokalista i na to znalazł radę: "Skoro nie macie flag, to podnieście w górę swoje piękne ręce”. I popłynął ten swego rodzaju hymn D - flagi i wyciągnięte ramiona falowały wraz z całym tłumem. Po starszym hicie Yami no kuni no Alice przyszła kolej na zupełną nowość, zapowiadany na maj Dying message, bardzo dobrze przyjęty przez fanów. Pełna emocji, melancholijna ballada Torikago goten ~L'Oiseau bleu~ była kolejnym z niewielu momentów na regenerację sił. Następująca po niej, poprzedzona krótkim intrem 7th Rose na powrót wywołała żywy taniec zgromadzonych ludzi.

Koncert skończył się stanowczo zbyt szybko, gdyż niespodziewanie ASAGI zawołał kilkakrotnie "Ostatnia piosenka!”, którą okazał się ciężki i ostry Guardian. Po jej zakończeniu muzycy, nim zniknęli ze sceny, długo żegnali się z publicznością. Jednak ta nie miała jeszcze dosyć i momentalnie rozległy się wołania o encore, z początku pojedyncze, potem podchwycone przez coraz większą ilość osób. Po dłuższej chwili muzycy pojawili się ponownie, Ruiza i HIROKI przebrani w koszulki z trasy, witani gromką owacją. Niestety, wrócili tylko na jedną piosenkę. Żywa Tightrope okazała się być dobrym podsumowaniem tego pełnego energii koncertu i dała publiczności ostatnią okazję do headbangingu. Potem członkowie D ponownie długo nie chcieli rozstać się z fanami - rzucali im kostki, pałeczki i butelki z wodą, podawali ręce, niektórzy mieli łzy w oczach, a włosy Ruizy zostały rozczochrane. Fani także nie mogli pogodzić się z tym, że to już koniec, próbując przez chwilę wyprosić jeszcze jeden bis.

Podczas tego koncertu zespół zaprezentował zarówno starsze, jak i zupełnie nowe kawałki, dając niezorientowanym niezłe pojęcie o swojej twórczości, a równocześnie zadowalając swoich wielbicieli. Całość była zdecydowanie za krótka (występ trwał mniej więcej półtorej godziny), ale mimo problemów z nagłośnieniem pozostawiła niezatarte wspomnienia. Wydaje się, że i publiczność, i muzycy bawili się bardzo dobrze. Wszyscy mamy nadzieję, że D zrobi tak, jak zapowiedziało - wróci jak najszybciej.


Setlista:

01. Der König der Dunkelheit
02. In the name of justice
03. Huang di ~yami ni umareta mukui~
~ Introduction ~
04. Yami yori kurai doukoku no acappella to bara yori akai jounetsu no aria
05. Hana madoi
06. Sleeper
~ HIROKI's solo ~
07. Desert Warrior
08. Night-ship "D"
09. Yami no kuni no Alice
10. Dying message
11. Torikago goten ~L'Oiseau bleu~
12. 7th Rose ~Return to Zero~
13. 7th Rose
14. Guardian

Encore
15. Tightrope
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
powiązane koncerty i wydarzenia
D 21/04

D
Kraków - Poland
Rotunda
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązane wątki

D - Dying Message World Tour 2012

powiązana galeria
reklamy
  • euroWH
  • SYNC NETWORK JAPAN
  • Chaotic Harmony